Zwoleń – Lipsko (spotkanie z Łukaszem jadącym z Zagłoby) – Ożarów – Sandomierz – Stalowa Wola, 120 km
Na rajd w Bieszczady wyruszyliśmy we 3. Oprócz mnie pojechał Łukasz i Marcin. Była to nasza pierwsza wyprawa w większe górki. Tym bardziej trzeba było spojrzeć z politowaniem na sprzęt. O ile jeszcze Łukasz dysponował Meridą Matts Sport, ja bardzo uniwersalnym trekkingiem Maxim Zasada, o tyle Marcin dysponował samoróbką na bazie kolarzówki.
Rajd rozpoczeliśmy w dzień świąteczny, więc ruch na trasie okazał się niewielki. O 9 z minutami z bratem wyjechałem ze Zwolenia. Po jakichś 27 km byliśmy w Lipsku, gdzie mieliśmy spotkać się z Łukaszem. Po godzinie czekania byliśmy już w komplecie i ruszyliśmy na Tarnobrzeg.
Kilkanaście km przed Ożarowem zaczęły się małe podjazdy i spore zjazdy, więc powoli zaczynaliśmy oswajać się z górkami. Dość szybko dojechaliśmy do Sandomierza, gdzie oprócz pierwszych fot z wyjazdu, zaliczyliśmy też obiadek. Posileni talerzem zupy, zrobiliśmy jeszcze kilka zdjęć na zamku i zmieniliśmy kierunek jazdy, przekraczając Wisłę i udając się na Stalową Wolę.
Pogoda zaczęła przeszkadzać. Jechaliśmy z bardzo silnym, bocznym wiatrem północnym, który wypychał nas poza drogę.Mocno nami rzucało na boki, a dodatkowo co chwila mijały nas rozpędzone samochody na ruchliwej drodze. Do Stalowej Woli udało się dojechać bez większych przygód.
Tego wieczora nocowaliśmy w PTSM. Zanim jednak doszło do udania się na nocleg, Łukasz dość długo kłócił się o zniżkę. Recepcjonistka nie chciała uhonorować faktu, że jesteśmy uczymy się (tudzież studiujemy) i zniżka się należy.Po kwadransie negocjacji cieszyliśmy się z zapłaconych 16 zł za nocleg (zamiast 24), nie policzyli nam pościeli, a pani z recepcji użyczyła jeszcze służbowego czajnika (w kuchni był tylko jeden garnek). Kąpiel, rozpakowanie manatków i szybka wizyta w markecie zostały zwieńczone pożywną, obfitą kolacją, po której położyliśmy się spać.
Dodam, że na żadne zwiedzanie się nie wybraliśmy. Stalowa Wola nie jest zbyt pięknym miastem i nawet ładna, wieczorna pogoda nie zachęciły do ruszenia się gdziekolwiek :).

