Powrót do domu rowerem – 100 km bezpłatnego solarium ;)

Written by Kolo on Kwiecień 10th, 2009

Planowo miała być pobódka o 5. O 5 wstałem, ale była noc. Więc przestawiłem budzik na 6.30. O 6.30 wstałem. Był dzień. Ale wyłączyłem budzik. Ostatecznie obudziłem się o 8, a chwilę po 8.30 wyjechałem z domu z celem – dojechać do Zwolenia.

Sprawa ciekawa o tyle, że wczoraj kupiłem nowy kask – Giro Indicator – i ciekawy byłem, jak wypadnie. A jeszcze ciekawiej było, bo miałem trochę rzeczy do zabrania. Za dużo, żeby wieść na plecach. Więc wziąłem jeszcze więcej niepotrzebnych rzeczy dla równowagi i zapakowałem to wszystko w Extrawheela.

Pojechałem dobrze mi znaną trasą przez Konstancin, Górę Kalwarię i Kozienice. Do trasy podszedłem zresztą z dużym respektem. Trochę się obawiałem, że z obciążeniem padnę.

Tymczasem było całkiem dobrze. Konstancin tradycyjnie pozostawił po sobie negatywne wrażenia (rowerzysta nie ma prawa jeździć drogą, ścieżki rowerowej też nie ma, jego problem, co zrobi). Ruch na trasie spory do Potycza. Ale nie narzekałem. Jechało się w miarę szybko, tempo w granicach 26-28 km/h. Wiaterek słaby, według prognozy 5 km/h, czasem w twarz, czasem z boku, ale przez większość trasy pomagał.

Za Potyczem ruch na drodze zmalał. Nie zdecydowałem się na postój w Mniszewie, pomyślałem, że pociągnę jeszcze 20 km do Magnuszewa. Przez Magnuszew śmignąłem i pomyślałem, że stanę w Kozienicach i przy okazji kupię nowe wkładki do hamulców w zaprzyjaźnionym sklepie. Przed Kozienicami, a w zasadzie za Ryczywołem, droga się psuje i rośnie też ruch. Samochody wyprzedzają dość niebezpiecznie. Ten odcinek wyraźnie męczy, ale udaje mi się utrzymać średnią powyżej 26. Dojeżdżam do Kozienic no i zmiana planów. Nie zatrzymuję się, tylko jadę dalej. Dopiero tuż przed Puszczą Kozienicką, 10 km przed Garbatką, decyduję się na postój na przystanku autobusowym.

Wielki Piątek, więc posiłek skromny. Jestem zadowolony, bo udało mi się zrobić 80 km bez postoju. Długo nie zabawiłem – 10 minut i ruszyłem dalej. Puszcza Kozienicka zawsze mi się kojarzy z kryzysem. No i kryzys przyszedł. Niepozorne górki i dołki, bardzo łagodne podjazdy o długości do 300 metrów robią swoje. 21 km/h przekraczam tylko z górki :). Mam pewne podejrzenia, że to nowy asfalt ma większe tarcie.

Przy wjeździe do Garbatki trochę się rozkręciłem, to chyba obecność ludzi ;). W każdym razie Odcinek Garbatka-Letnisko-Policzna-Wilczowola pokonuję z prędkością około 24 km/h.

Za Wilczowolą zaczyna się mój ulubiony fragment – nowy, szybki asfalcik, na którym wracam do przyzwoitego 25-26 km/h. Mijam drogowskaz Zwoleń 7 i szacuję, że jeszcze jakieś 20 minut do domu.

Plany te nieco krzyżuje korek, który powstał tuż przed Strykowicami Górnymi. Motocyklista uderzył czołowo w żuka rozwożącego gaz. Ratownicy medyczni, którzy przyjechali mnie wyprzedzili kilkaset metrów wcześniej, podjechali na miejsce wypadku, ale niewiele mieli do roboty – przykryli zwłoki czarną folią. Z jaką prędkością musiał jechać, skoro kupka powyginanego metalu, która została z motocyklu, znajdowała się na polu, 70 metrów od skasowanego żuka. Po kilku minutach ruszam poboczem i po 10 kolejnych dojeżdżam do Zwolenia.

Oprócz bardzo dobrego czasu (103 km w 4 godziny) zafundowałem sobie też bezpłatne solarium w wiosennym słońcu.

3 Comments so far ↓

  1. Karlos pisze:

    Nie lubię odcinka Warszawa-Kozienice bo jest piekielnie niebezpieczny. Warszawscy(głównie) kierowcy wciskają się na trzeciego i nie zachowują przepisowego odstępu(a droga na niektórych odcinkach potrafi być naprawdę wąska). Trasa Kozienice-Zwoleń już taka straszna nie jest,ale i tak zdarzają się sytuacje stresogenne. No i oczywiście ten pagórkowaty męczący odcinek z chropowatym asfaltem(o którym pisze autor wpisu).
    Nie polecam nikomu tej trasy,bo choć ciekawa(Puszcza Kozienicka),do bezpiecznych nie należy.

  2. Jolka pisze:

    aktualnie opracowuje trasę do Zwolenia z Wa-wy wykorzystując ścieżki rowerowe Wa-wa-Czersk Zwoleń- Świerze, jeszcze muszę jakoś połączyć kawałek między Czerskiem a Świerżami. Pytanie czy da się jechać jakoś walem Wisły? bo oczywiście nie utwardzone drogi tez mnie interesują. Może coś o tym wiecie.

  3. Rafał pisze:

    Ja tamtędy nie jechałem. Może zapytaj twórców strony http://www.wislanatrasarowerowa.pl/

Leave a Comment