- Długość trasy – 90-110 km (w zależności od wariantu).
Mapa wycieczki
Cudze chwalicie, swego nie znacie. Była środa, wczesne popołudnie, a ja wiedziałem, że muszę coś zrobić. Nalałem wody do dwóch bidonów, zapakowałem aparat, atlas drogowy i pojechałem.
Cel wycieczki rowerowej – Solec nad Wisłą :).
Trasa mnie oczarowała. Było na niej po prostu wszystko – na przemian wsie i pola, łąki, uprawy ogrodowe i sady. Pagórki, lasy i rzeki – Plewka, Iłżanka, Zwolenianka, Krępianka i piękna Wisła. A gdy wracałem późnym wieczorem, Tuż za Świesielicami udało mi się zrobić zdjęcie sarny na polu i piękny zachód słońca – wielki, czerwony olbrzym nurzający się w pierzynie chmur na linii horyzontu. Tak, to był udany dzień.
Zapraszam do przejechania tej trasy, bo naprawdę warto! Oto opis trasy i moje wrażenia.
Ze Zwolenia pojechałem w kierunku na Janowiec. Można jechać dwoma drogami:
- przez Przyłęk i Janowice
- przez Nową Zielonkę, Zamość i Łagów
Proponuję wybrać drugą trasę. Ruch na drodze jest minimalny, poza tym trasa jest bardziej malownicza! Po przejechaniu Zielonki minąłem po lewej stronie kaplicę/kościółek, a zaraz potem wjechałem do Grabowa nad Wisłą. Znajduje się tam Rolniczy Zakład Doświadczalny, a miejscowa Ochotnicza Straż Pożarna ma bardzo ładny samochód gaśniczy – starego Jelcza. Następnie minąłem Zamość i Łagów (ładny kościół). W Wólce Łagowskiej należy skręcić na Janowiec. I w tym momencie trzeba się rozglądać, bo po drodze zaczną się ładne krajobrazy – delikatnie pofałdowany teren, a pola i sady będą sięgały po horyzont. Polecam zatrzymać się na jednej z górek za Starym Ławeczkiem i popatrzeć na wschód – w oddali widać zamek w Janowcu z ciekawej perspektywy i skarpę na prawym brzegu Wisły. Szczególnie skarpa prezentuje się imponująco.
Zjazd z górki i jestem w Janowcu, gdzie trzeba koniecznie wejść do ruin zamku w Janowcu, i zobaczyć powozownię. A moim skromnym zdaniem zamek najlepiej prezentuje się od strony Wisły, np. z ulicy Zamkowej :).
Tym sposobem mam za sobą 26 km jazdy. Po pierwszym dłuższym odpoczynku w Janowcu wyjeżdżam z miejscowości do Janowic i tuż za wsią skręcam w lewo – na Lucimię. Po drodze mijam Brześce i oglądam charakterystyczne ukształtowanie terenu w dolinie Wisły. Wały powodziowe, dobrze uwilgotnione gleby i dużo upraw ogrodowych oraz małych sadków. Właśnie w okolicy Lucimi miałem okazję pierwszy raz w życiu zobaczyć zbiory chmielu.
Lucimia to bardzo spokojna wieś. Słynie z wyplatania koszyków i tym podobnych cudeniek. Można to sprawdzić i zapytać się miejscowych :). We wsi jest drogowskaz na Zwoleń i właśnie na tą drogę należy się skierować. 2-3 km za wieś i jest drogowzkaz Chotcza, skręcam więc w lewo. Koniec asfaltu, ale droga polna, a następnie leśna jest ubita i nie powinno być problemu z przejazdem. Tuż za pierwszym lasem przejeżdżam przez most na Zwoleńce. Wokół szuwary i podmokły teren. Warto zatrzymać się na chwilę.
Jadę dalej prosto, mijam kolejny las, a za nim zaczyna się droga asfaltowa. W lewo można jechać do Gniazdkowa. Ja jednak jadę prosto – do Chotczy. Mijam Chotczę i kieruję się na Jarentowskie Pole. Czeka mnie teraz kilka kilometrów jazdy po wąskiej drodze asfaltowej, przez długą wieś i łańcuch sadów i ogródków warzywnych. Podjazd pod małą górę i… kończy się asfalt. Ale tylko na moment. Trzeba skręcić na lewo, fragment szutrowej drogi, a zaraz potem znowu asfalt. Jadę przez Boiska. Krajobraz, jaki mijam, to słabe gleby bielicowe i porastające je kępy młodych sosen. Jest koniec lata. Wysuszone połacie trawy mienią się złotą barwą w popołudniowych promieniach slonecznych. Przywodzą mi na myśl złote runo.
Wśród takiego pejzażu dojeżdżam do samego Solca. Solec jest nad Wisłą i w pełni na to zasługuje. Z placu kościelnego roztacza się wspaniały widok na ciągnącą się aż po horyzont dolinę Wisły. A gdy spojrzeć w dół, ze wzgórza, widać dolinę kilkadziesiąt razy mniejszej Krępianki.
Koło miejscowego domu kultury, sąsiadującego zresztą z kościołem, zlokalizowano makietę zamku. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że makieta jest wykonana, a raczej wypleciona, z wikliny. Obok widać ruiny zamku w Solcu. Właśnie ruiny zamku mnie rozczarowały. To zaledwie fragment ściany i baszty, wszystko zniszczone przez porastające wzgórze drzewa, krzewy i inne zarośla.
Mimo wszystko Solec nad Wisłą to bardzo ładna miejscowość. Warto było. W końcu byłem tutaj pierwszy raz w życiu:).
Komu w drogę, temu czas, była już 18, do zachodu słońca niewiele czasu. Spojrzałem na atlas i zdecydowałem się wracać przez Wolę Solecką do drogi nr 723 Lipsko-Zwoleń. Dojeżdżam szybko, ale tuż za Wolą Solecką odzywa się we mnie duch przygody i postanawiam zmienić trasę. 0,5 km do Wólki i w atlasie sprawdzam jeszcze raz. Można dojechać drogą gruntową do Świesielic, a stamtąd do Ciepielowa.
Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Wjechałem na gruntową drogę i przy pierwszym rozwidleniu po 100 m skręciłem w lewo (w kierunku lasu). Przez pola jechało się dobrze, bo gościniec był ubity. Gorzej było w samym lesie. Przez 3-4 km jechałem w sypkim piachu. W końcu zjechałem na bok drogi i jechałem runem leśnym, które było bardziej ubite. Przynajmniej koła nie boksowały. Zatrzymałem się w samym środku lasu, przy starym, uschniętym drzewie. Wstrzymałem na chwilę oddech. Gdyby nie dźwięk samolotu, który gdzieś wysoko przelatywał nad lasem, mógłbym zapomnieć o cywilizacji. Słychać było jedynie szum koron drzew i śpiew ptaków leśnych.
Czar szybko prysł. Kilka minut i jestem w Świesielicach. Dojeżdżam do asfaltowej drogi i przejeżdżam 200 m. I znowu rozwidlenie. W lewo – na Ciepielów, prosto – gdzieś do Iłżanki. Jest późno, a z mojej mapy nie wynika, czy jest most przez Iłżankę, czy to tylko bród. Decyduję się dojechać do Ciepielowa, a stamtąd drogą 723 do Zwolenia. Za Świesielicami widok, o którym mówiłem we wstępie. Najpierw sarna pasąca się na polu, a potem czerwony olbrzym nad granicą upraw, kładący się spać.
Ale ja spieszę się, bo nie mam oświetlenia z przodu roweru. Rekówka i Ciepielów. Stamtąd szybciutko dojeżdżam do Zwolenia. W Sycynie kłaniam się Mistrzowi Janowi. W Zwoleniu zresztą też. Pod domem patrzę na licznik – 102 km. Nieźle. Udany dzień.
Zadowolony idę spać, jutro napiszę relację i dodam zdjęcia.
PS. Ja wyjechałem późno – o 15. Na ten wyjazd proponuję przeznaczyć cały dzień. Dzięki temu będzie więcej czasu na relaks i robienie zdjęć. Sprawdziłem też na dokładnej mapie. W Świesielicach można jechać drogą prosto. Jest most na Iłżance. Za Iłżanką trzeba jechać prosto – drogą gruntową na Jasieniec Solecki (a może jest już asfalt?). Z Jasieńca Soleckiego – albo do drogi głównej, albo na Barycz i jak dojedziecie do krzyżówki – w lewo – droga Zwoleń-Janowiec.
PS2. Jeszcze sprawdzę – osobiście :).
PS3. Galeria zdjęć z wycieczki :)

























