Rajd po Polsce 2008

...now browsing by tag

 
 

Rajd po Polsce 2008, 13 dzień, Leszno – Sieradz

niedziela, Sierpień 17th, 2008

Bilans dnia: 187 km, czas jazdy: 6 h 17 min.

Szalona niedziela

Przez ostatnie dni pogoda nie rozpieszczała. Dlatego dzisiaj dostosowaliśmy się do prognoz i wyjechaliśmy dopiero o 12.30. W zasadzie bez noclegu, bo dzwonienie w kilka potencjalnych miejsc  nie przyniosło skutku. Wyruszyliśmy więc z myślą, żeby dojechać do Pleszewa i się zastanawiać, co dalej.

Po kolei mijaliśmy Gostyń, Jarocin i to z dużą łatwością. Jechaliśmy z wiatrem, więc utrzymanie prędkości na poziomie 29-30 km/h nie stanowiło większego problemu. W okolicach Pleszewa zaproponowałem więc Łukaszowi, żeby dojechać do Kalisza, tam zrobić szybki posiłek i następnie jechać dalej, do Sieradza.

Tak też zrobiliśmy. W Kaliszu posililiśmy się w fast foodzie pod galerią handlową. Nic smacznego ani zdrowego. Zadzwoniłem do Damiana i poprosiłem, żeby w necie znalazł namiary na jakieś noclegi w Sieradzu.

Po jedzeniu wyjechaliśmy z miasta, nadkładając jakieś 2 km w centrum, bo były złe oznaczenia dróg. Czas uciekał, a do Sieradza było 45 kilometrów. Słońce było coraz niżej, na szczęślie mieliśmy je za plecami. Byliśmy 10 kilometrów przed Sieradzem, kiedy to pech nas wreszcie dogonił i zesłał na Łukasza kolejnego kapcia ;) (tak, to już ósmy kapeć). W trakcie, kiedy on zmieniał dętkę, ja dzwoniłem w poszukiwaniu noclegu. Kilka numerów było z cenami zaporowymi, w innym miejscu nie było wolnych łóżek. Stanęło na noclegu w motelu dla sportowców koło stadionu. Warunki lepsze, niż dnia poprzedniego. Cena też minimalnie wyższa. Trudno, nie ma namiotu, trzeba nocować tam, gdzie dają. Obiecałem, że pojawimy się po 8.

W międzyczasie Łukasz skończył zmianę dętki. Słońce też zdążyło zajść, trzeba było włączyć lampki. Gdy już dojeżdżaliśmy do miasta, zacząłem się bawić swoją lampką i spadła mi na asfalt. No i oczywiście przestała działać.

W hotelu zameldowaliśmy się tuż po 21, czyli w ciemną noc i przy pełni Księżyca. Z lepszych informacji – udało nam się pobić rekord… 187 km w 6 h 17 minut!

Po codziennych zajęciach wieczornych typu jedzenie uzgodniliśmy, że kolejnego dnia spróbujemy zaatakować Skierniewice, maksymalnie Żyrardów i stamtąd wsiąść w pociąg do Warszawy.

Rajd po Polsce 2008 – dzień 12 – Poznań – Leszno

sobota, Sierpień 16th, 2008

Do pogody wyraźnie szczęścia nie mamy. Rano pada w Poznaniu, więc jedziemy pociągiem do Leszna. Tam również pada i w dodatku mamy duże problemy ze znalezieniem noclegu. Bursa szkolna w okresie wakacji jest zamknięta… Pozostawię to bez komentarza.

Generalnie dojazd do Leszna zajął nam krócej, niż szukanie noclegu na miejscu. Ostatecznie udaje nam się znaleźć nocleg w motelu, który jest na drugim końcu miasta. W dodatku zapłacimy za nocleg 100 zł (2-osobowy pokój).

Do motelu idziemy w strugach deszczu. Szczęścia wyraźnie nie mamy, bo Łukasz łapie kapcia… prowadząc rower. Ale spotkała nas też miła przygoda tego dnia. Gdy przechodziliśmy koło kościoła, zatrzymał nas ksiądz i zaprosił na herbatę. Było bardzo miło. Oferował nam nocleg w sali katechetycznej. Grzecznie podziękowaliśmy, bo miejsce w motelu było już zarezerwowane, postanowiliśmy więc być honorowo dojść tam na nocleg. Po drodze wstąpiliśmy jeszcze do marketu i zrobiliśmy zakupy na kolację i śniadanie. Łukasz zaproponował ćwiartkę, co przyjąłem bardzo chętnie.

Prognozy pogody na kolejny dzień były o tyle pomyślne, że rano mogło jeszcze padać, a po południu miało być wypogodzenie. Postanowiliśmy więc maksymalnie korzystać z wykupionej doby hotelowej i na drugi dzień wyjść z motelu najpóźniej, jak tylko można.

Rajd po Polsce 2008, 11 dzień, Piła – Poznań

piątek, Sierpień 15th, 2008

Bilans dnia: 115 km, 4 h 20 min. jazdy.

Mokro i nudno

Trasa umiarkowanie długa, nudna i przez ostatnie 40 km bardzo mokra. Ale po kolei…

Rano poszedłem do kościoła.  Potem śniadanie, szybkie pakowanie i wyjazd. Pierwszy cel dnia to miejscowość Ujście. Dojeżdżamy tam szybko przy bardzo małym ruchu. Generalnie mamy sporą obawę o pogodę. Co pewien czas z chmur spadają krople deszczu, ale potem przestaje i wydaje się, że uda się skończyć na sucho. W Ujściu zaliczyliśmy mały podjazd na przewietrzenie płuc.

Tego dnia jechaliśmy dość szybko, bo wiatr sprzyjał. Po drodze zrobiliśmy sobie jeden dłuższy odpoczynek. Niestety, w pewnym momencie Łukasz tradycyjnie złapał kapcia. Zatrzymaliśmy się na przystanku autobusowym. I wtedy zaczęło padać. 6 kapeć, przydarzają się zdecydowanie zbyt często. Łukasz zmienił dętkę, ale postanowiliśmy poczekać, bo pada dość mocno. Na przystanku spędziliśmy jakieś 1,5-2 godziny. W końcu stwierdziliśmy, że nie ma sensu dalej czekać. Kolejne 40 km jedziemy w deszczu, do samego Poznania. Jesteśmy przemoczeni kompletnie. Przy dojeździe do Poznania był też spory ruch, powroty popołudniowe do centrum.

Tuż przed Poznaniem minęliśmy Suchy Las. Bardzo podobała mi się nazwa tej miejscowości :). W Poznaniu jedziemy do schroniska młodzieżowego. Pani znajduje nam dwa miejsca w pokoju 6-osobowym. W pokoju mieszka 3 inne osoby, dwóch gości przyjechało zwiedzać Wielkopolskę. 3 chłopak na drugi dzień miał zawody ze strzelania z wiatrówki.

Po przebraniu i wypraniu mokrych rzeczy idziemy na zakupy. Znajdujemy czynny sklep, jak to w święta, spora kolejka po alkohol. Wieczorem oglądamy wiadomości i fragent jakiegoś filmu i idziemy spać.