PKP

...now browsing by tag

 
 

Podróże kształcą

sobota, Wrzesień 20th, 2008

… czyli kilka słów o polityce sprzedaży miejscówek w PKP. I jaki robi się przez to nieporządek…

 Wczoraj wróciłem z 4-dniowego wypadu do Gdańska. Praca i imprezy, trochę mniej turystyki. Ale nawet taka podróż okazała się bardzo kształcąca. O ile do Gdańska jechałem pociągiem pospiesznym, o tyle z powrotem zdecydowałem się na TLK, który był o 2 godziny szybszy, a nieznacznie droższy.

Niestety, kasjerka zakomunikowała, że są tylko miejsca stojące. Spoks, myślę: zaoszczędzę 5 zeta na miejscówce i posiedzę na korytarzu. Tutaj zostałem zaskoczony kolejny raz. Pani wcisnęła mi do biletu miejscówkę (i tu cytuję) bez wskazania miejsca do siedzenia. Niezła ta miejscówka ;).

Na miejscówce wyczytałem zresztą, że jeżeli nie zajmę żadnego miejsca, to otrzymam zwrot. Więc luzik. Jestem w pociągu, zgodnie z postanowieniem siadam sobie na korytarzu. Pociąg zresztą dość napchany, choć bywało gorzej. W przedziałach są wolne miejsca, pewnie miejscówki na nie wykupiono na stacjach po drodze… Przychodzi konduktor, więc się pytam, jak z tym poświadczeniem, że nie wykorzystałem miejsca. Konduktor na to, że miejsca są i mam sobie siąść. Nie mogę sam sobie wybierać, czy chcę, czy nie chcę skorzystać. Są miejsca i koniec…

Chcąc nie chcąc, miejsce w przedziale zająłem. Spytacie się, dlaczego ta polityka nie podoba mi się? No cóż, odpowiedź jest prosta. Z miejscówkami jest wieczne zamieszanie. Ludzie w pociągach z rezerwacją miejsc nie potrafią się zachować. Mają wyznaczone miejsca, a i tak siadają, jak im wygodnie. A potem awanturują się, jak przychodzi pasażer z miejscówką. Co za różnica? A właśnie taka, że tworzy się łańcuszek osób, których miejsca są zajęte i muszą podsiąść kogoś innego. Ileż przy tym gardłowania, obrażania się i wrzasków. Poza tym postawcie się w sytuacji pasażera z miejscówką bez wskazania miejsca do siedzenia. Siada sobie w Gdańsku na wolnym miejscu, bo i tak wydał pieniądze na „miejscówkę”, a potem na każdej stacji zastanawia się, czy przyjdzie pasażer, który wykupił to siedzenie.

Taka sytuacja to naprawdę nic przyjemnego, bo na bilety wydało się tyle samo, a jednak trzeba ustąpić. Powiecie: bilet ten wydaje się „na życzenie podróżującego”. Ja jednak wolałbym mieć pozostawione do wyboru, czy decyduję się usiąść na czyimś miejscu, czy też siedzieć na korytarzu i otrzymać z powrotem moje 5 zł.

A dla nierentownego PKP 5 zł z pasażera to zawsze coś. Wina leży też po stronie pasażerów, którzy zachować się nie potrafią, nie mniej jednak polityka PKP nie podoba mi się. A Wy co o tym myślicie?

 pozdrawiam,
Rafał