Pedały platformowe vs pedały zatrzaskowe spd

Written by Kolo on Czerwiec 26th, 2011

Ostatnie pytania na blogu, niedawny zakup pedałów zatrzaskowych przez mojego kolegę oraz własne przemyślenia po czterech latach użytkowania spd skłoniły mnie do napisania jeszcze raz w temacie pedałów rowerowych.

Dzisiaj spróbuję odpowiedzieć na pytanie – czy amator intensywnie jeżdżący na rowerze powinien kupić spd? Jeżeli lubisz sportową jazdę na rowerze i zastanawiasz się, czy warto inwestować w pedały zatrzaskowe, ten wpis może okazać się pomocny.

Pedały platformowe oraz wpinane spd stanowią dwa skrajne rozwiązania przekazywania siły na napęd rowerowy. Wśród osób zaczynających przygodę z rowerem powszechne jest przekonanie, że pedały zatrzaskowe to domena ścigających się profesjonalistów. Tymczasem na drogach coraz częściej widać amatorów w spd.

O ile pedały platformowe są pojęciem zrozumiałym, to w kwestii pedałów zatrzaskowych niezbędne jest pewne wyjaśnienie. W tym wpisie często będę stosował skrót myślowy spd=pedały zatrzaskowe=pedały wpinane. Nie jest to do końca zgodne z prawdą. SPD to jeden z systemów wpinania pedałów, opracowany przez Shimano. Dzięki powszechnej renomie tej firmy, spd są najbardziej znanym systemem zatrzaskowym, ale nie jedynym.

Kilka słów o platformach na początek… Pedały platformowe stanowią zazwyczaj podstawowe wyposażenie każdego nowego roweru (ewentualnie rowery wyższej klasy sprzedaje się bez pedałów, a rowery szosowe z „dostawką” w postaci nosków). Największą zaletą jazdy w platformach jest ich uniwersalność. Możemy w zasadzie w dowolnych butach jeździć na pedałach platformowych, oczywiście w granicach rozsądku. W Holandii widywałem panie jeżdżące w szpilkach, ale komfort i bezpieczeństwo takiego rozwiązania są tutaj dyskusyjne. Pedały platformowe zdają egzamin  przy wycieczkach rowerowych na średnich dystansach, o wyjazdach „po bułki” nie wspominając. O ile nasze obuwie jest wygodne, to nie będziemy mieli problemów z bólem stóp przy pokonywaniu długich dystansów. Są jednak też pewne niedostatki…

Wady pedałów platformowych to przede wszystkim mniejsza efektywność przenoszenia siły na napęd (część energii zużywamy na kontrolę położenia stóp na pedałach).  Dyskomfort poczujemy przede wszystkim w czasie deszczu (ślizgające się stopy na pedałach) oraz na podjazdach (mniejsza efektywność pedałowania. Warto również odnotować gorszą kontrolę roweru w trudnych warunkach terenowych. Oczywiście, niektóre wady platform można wyeliminować. Specjalne pedały o większej, antypoślizgowej powierzchni (lub z kolcami) ograniczają ślizganie. Efektywność pedałowania można minimalnie zwiększyć zmieniając plastikowe pedały na metalowe (większa sztywność). Jednak trudno nam będzie poprawić efektywność podczas pedałowania pod górkę czy kontrolę roweru w terenie.

Tutaj z pomocą przychodzi nam rozwiązanie z drugiego bieguna, a więc zastosowanie pedałów zatrzaskowych. Jednym z głównych argumentów stosowanych przez sprzedawców w sklepach rowerowych jest większa efektywność na podjazdach – wtedy czuć największą różnicę między platformami a zatrzaskami. Całkowicie się z tym zgadzam. Niedawno miałem możliwość poczucia tej różnicy, kiedy mój kolega kupił nowy rower.  Standardowo rower był wyposażony w pedały platformowe.  Kiedy razem zdobywaliśmy 200 metrowy podjazd koło Lasu Kabackiego, kolega zostawał wyraźnie w tyle. Po 3 tygodniach kupił sobie pedały spd. Na tym samym podjeździe jechał równo ze mną.

Równie ważnym argumentem przemawiającym za spd jest lepsza kontrola roweru. Kiedy zakopywałem się w piaszczystym terenie (opony 1,28 nie nadają w teren),  pedały platformowe nie dawały szans utrzymania roweru.  Natomiast w spd jechałem z uślizgiem koła, ale rower z powodzeniem wyprowadzałem z piasku. Innym przykładem jest pokonywanie zakrętów. W spd jest możliwe dużo ciaśniejsze i szybsze wchodzenie w zakręt bez ryzyka utraty kontroli. Dzięki przypięciu stóp do pedałów można się skupić na balansie człowiek-rower tak, aby wyprowadzić rower z zakrętu.  Przy pedałach platformowych balans nogami był ograniczony – ze względu na konieczność kontrolowania ułożenia stóp na pedałach. Powyższe przykłady nie wyczerpują listy zalet rozwiązania w postaci pedałów spd. Dla mnie były jednak decydujące, gdy wybierałem własny zestaw.

Dla osób wybierających między platformami a pedałami wpinanymi kluczowe będą jednak wady tych ostatnich. Przede wszystkim – cena, wszechstronność oraz bezpieczeństwo.  Być może moje uwagi w tych trzech tematach dadzą Wam możliwość podjęcia decyzji, czy warto inwestować w spd?

Jednym z głównych ograniczeń przy zakupie systemu spd jest cena takiego zestawu. Zakup pedałów, specjalnych butów i bloków, które stanowią łącznik między butami a pedałami, może stanowić spory wydatek dla domowego budżetu. Mowa tutaj nawet o kilkuset złotych. Przy czym rozpiętość cenowa między najtańszymi a tymi droższymi zestawami jest znaczna. Załóżmy jednak, że mamy do czynienia z osobą jeżdżącą sportowo/turystycznie, tzn. robiąca wycieczki w granicach kilkudziesięciu kilometrów z dość wysoką średnią (25-30 km/h), przebiegi roczne ok. 3 tys. km. Jeżeli zdecydujemy się na sprzęt Shimano (który wcale nie wypada drogo), możemy kupić już ciekawy zestaw za ok. 280 zł. Rozbijając tę kwotę na detale, za pedały zapłacimy ok 90 zł (najbardziej znane pd 520, doskonała relacja cena/jakość). Buty to koszt od 150 zł (np. sznurowane shimano mt32 o parametrach turystycznych)  wzwyż (za najtańsze buty do jazdy sportowej/terenowej zapłacimy ok. 200 zł, np.  Shimano M077, z rzepami). Bloki do pedałów kosztują 40 zł, ale można je spotkać w zestawach (zarówno z pedałami, jak i z butami).  Można nieco oszczędzić, kupując pedały spd lub buty innych firm (oferty w serwisach aukcyjnych, jak i na stronach sklepów rowerowych).

Jak widać, wydatek ok. 300 zł (minimum!) to spora inwestycja w stosunku do całego roweru. Zestaw taki powinien jednak służyć latami.

Równie często podnoszonym argumentem jest wszechstronność pedałów spd. Chodzi tutaj o problem komfortowego chodzenia w spd (np. w trakcie turystycznych wyjazdów) oraz korzystania z roweru w codziennych czynnościach (dojazd do pracy, sklepu). Co do wygody chodzenia, wszystko zależy od modelu butów, na które się zdecydujecie. Tańsze, o typowym zastosowaniu turystycznym zostały zaprojektowane tak, żeby gwarantowały również wygodę chodzenia. Oczywiście jest szansa, że metalowy blok, który jest wkręcony w podeszwę, zazgrzyta na nierównym podłożu. Ale nie ma ryzyka uszkodzenia, a chodzenie w takich butach trochę przypomina chodzenie w butach do turystyki górskiej, gdzie podeszwa również cechuje się określoną sztywnością. Jeżeli zdecydujecie się na zestaw bardziej sportowy (typowe buty mtb), to z chodzeniem możecie mieć problem. Producenci ułatwiają sprawę, opisując modele, które są zaprojektowane również z myślą o komfortowym chodzeniu. Zawsze też warto przymierzyć buta i przejść się w nim (w ten sposób ja zdecydowałem się na Shimano SH-M072).

Są jednak sytuacje, w których nawet komfortowe buty spd są nie do przyjęcia (wyobraźmy sobie chodzenie w biurze w butach spd). Rozwiązaniem wówczas jest kupno adaptera do pedałów (forma jednostronnej nakładki na pedał, która imituje platformę) lub inwestycja w pedały typu dual-choice (w skrócie pedał zatrzaskowy obudowany dodatkowo platformą).  Wówczas możemy korzystać z tych samych pedałów do jazdy zarówno  w butach spd, jak i w zwykłych butach.

Ostatni, aczkolwiek bardzo istotny element to bezpieczeństwo. Wiele osób ma obawy przed kupnem spd związane z bezpieczeństwem wypinania się. Okazuje się, że  początkowy szok związany z przypięciem się do roweru bardzo szybko mija i o istnieniu spd zapomina się do momentu, aż zatrzymujemy się. Warto sobie wyrobić nawyk przekręcania nogi w bok (wypięcie buta z zatrzasku pedała), w innym wypadku będziemy zaliczali upadki przy zerowej prędkości ;).  Śmiem twierdzić, że w pewnych sytuacjach przypięcie się spd poprawia bezpieczeństwo (wspomniana już lepsza kontrola roweru) . W celu ograniczenia ryzyka upadku dobrze jest na początku poluzować sprężynę wypinania, żeby komfortowo i bez wysiłku wypiąć nogę. Może mieć to przełożenie na efektywność pedałowania (mniejsza sztywność). Ale po opanowaniu wypinania można poprawić ustawienia.

Jak już było wspomniane na początku, omówiłem dwa skrajne rozwiązania przenoszenia siły na napęd. Między tradycyjnymi pedałami platformowymi oraz pedałami zatrzaskowymi istnieją jeszcze pośrednie rozwiązania – pedały dual-choice oraz noski. Ale szczegółowa analiza tych półśrodków to temat na kolejny wpis.

14 Comments so far ↓

  1. Uxy pisze:

    Artykuł ciekawy ale mimo to mam pewne uwagi – to oczywiste że jesteś bardzo za pedałami spd, i słusznie, to fajne rozwiązanie, ale…piszesz o lepszej kontroli na zakrętach, i uślizgach – czy przypadkiem chłopaki z DH i ostrego Enduro nie używają spd właśnie dlatego że łatwiej kontroluje się rower i swoją masę na dobrych platformach? Czemu oni nie używają spd?

    Idąc dalej – ile czasu trwa nauka kontroli roweru żeby czuć się pewnie? Jazda po mieście to jakiś koszmar, co chwile wychodzi pieszy, pies, babcia z zakupami a na koniec wyjeżdża samochód z bramy – zawsze zdążysz się wypinać?
    Podobnie w terenie – jak masz długo mocny podjazd to zawsze zdążysz się wypiąć jak nie starczy sił?

    Sorry za taki długo komentarz ale właśnie sam jestem na rozstaju dróg, mam spd i mam platformy i jedno i drugie rozwiązanie ma wiele zalet…eh eh eh ;)

  2. Rafal pisze:

    Dzięki za komentarze Uxy.

    Powyższe uwagi pisałem w kontekście tego, w jaki sposób ja używam roweru (jazda turystyczna, lekki teren).

    Przesiadka na SPD i jazda przy takich zastosowaniach jest naprawdę łatwa.

    Trudno mi się wypowiedzieć na temat jazdy w trudnym terenie, bo nie jeżdżę w SPD. Mam natomiast znajomych, którzy jeżdżą w spd w trudnym terenie i bardzo sobie je chwalą.

    Co do samego wypinania w awaryjnych sytuacjach – tak naprawdę wypięcie się jest niezbędne w momencie zatrzymania. Możesz przecież gwałtownie zareagować na reakcję na drodze bez uwalniania nóg.

    Gdybyś miał jeszcze wątpliwości, chętnie odpowiem :).

  3. surnam pisze:

    myślenie nie boli – wizytówki

  4. JosefBB pisze:

    Moim zdaniem Twój artykuł rozważa sytuację jazdy w relatywnie łatwym terenie. Nie potwierdzam aby SPD pomagało w pokonywaniu zakrętów i pozwalało na szybsze wchodzenie w zakręt bez ryzyka utraty kontroli.

    „Dzięki przypięciu stóp do pedałów można się skupić na balansie człowiek-rower tak, aby wyprowadzić rower z zakrętu. Przy pedałach platformowych balans nogami był ograniczony – ze względu na konieczność kontrolowania ułożenia stóp na pedałach.”

    Moje doświadczenia po przejechaniu kilku tysięcy kilometrów po górach w SPD i platformach jasno wskazują że jest kompletnie na odwrót.
    Otóż przypięta stopa do pedała uniemożliwia balansowanie całą nogą. Ruch jest ograniczony o 70%! Nie ma szans na szybką korektę. Musisz balansować całą masą (własną +roweru). Dalej, wolna stopa daje ci ratunek w kryzysowej sytuacji szybkim podparciem, czy odbiciem od przeszkody, ostatecznie zeskoczeniem z roweru. W SPD nie zdążysz się wypiąć = gleba. Wolne stopy to dodatkowy atut a nie wada.

    W czym się zgadzam to właściwe ułożenie stóp na podjazdach i tu SPD ma ogromne zalety (do momentu utraty trakcji – możliwa gleba – i konieczności ponownego ruszenia na trudnym technicznym podjeździe).

    SPD na szosę – tak. W góry – … dla doświadczonych o dużych umiejętnościach. Nie dla początkujących.

  5. Rafal pisze:

    @JosefBB Twój komentarz całkowicie potwierdza się z moim stylem jazdy i preferencjami terenowymi, tj. szosa, szutry, leśne ścieżki. Ale żadnego xc, singletracków itp.

    Może kiedyś spróbuję jazdy w innym terenie. W każdym razie na razie leczę się po wypadku i rower odpada.

  6. Mergiel pisze:

    a noski? ja jeżdżę w noskach. W trudnym terenie i w mieście nie zapinam ich mocno, dodatkowa zaleta to prawie dowolne buty, byle z twarda podeszwą.
    Pozdrawiam Mergiel

  7. All Kapłone de Marinare pisze:

    Artykuł jest nieaktualny. Najwięcej pedałów jest w Ruchu Palikota.

  8. Rafał Ignes pisze:

    All Kapłone całkiem niezłe podsumowanie ;)

  9. kk pisze:

    Zeskoczenie z roweru podczas szybkiego zjazdu=upadek i obrażenia. Tak wiec za bardzo nie ma znaczenia czy jesteś przeczepiony do roweru czy też nie i tak zrobisz sobie kuku. Jeśli chodzi o podjazdy, to jadąc w tzw SPD masz lepsze czucie pojazdu(przynajmniej ja tak to odczuwam) wiec czując iż nie daje rady wypinam się i podpieram. A co do konieczności ponownego startu, to przy utracie trakcji wystąpi ona zarówno w przypadku platform jak i SPD.

  10. rs pisze:

    moim zdaniem obawy wynikajace z uzytkowania spd a co za tym idzie leku o brak mozliwosci szybkiej reakcji w sytuacji naglego zagrozenia wywrotka sa nieuzasadnione. adaptacja nowego systemu – spd jest szyka i trwa zazwyczaj kilka dni, wowczas mozna zapomniec sie wypiac. z czasem wypiecie staje sie automatyczne a w sytuacji kiedy dochodzi do upadku w 99,9% nie bedzie mialo znaczenia czy jedziemy w spd czy w platformach bo i tak nie zdazymy zareagowac. innymi slowy jesli zakladam ze moge sie wylozyc to czy jade w spd czy nie to jedynie styl lotu i gleby moze sie od siebie roznic.

  11. Kuba pisze:

    Według mnie SPD jest świetne w typowym XC – łagodne podjazdy, łąki, szutry, pola – rewelacja, ale w cięższy teren lub niespodziewane i nagłe zdarzenia w ruchu miejskim SPD nie są najlepszym rozwiązaniem właśnie z punktu bezpieczeństwa i komfortu.
    W ciężkim terenie np.: przejazdy w Bieszczadach po stromych górskich ścieżkach gdzie wspinasz się 200m wzdłuż urwiska nie wyobrażam sobie jazdy w SPD gdzie walczysz o każdy obrót korbą i nie wiesz kiedy po prostu staniesz a problemem jest zeskoczyć z roweru i się nie wywrócić ( ze względeu na nachylenie podjazdu) nie mówiąc już o wypięciu się z SPD – murowana gleba i lecisz w dół z urwiska ok.300m obijając się o drzewa.
    Ja korzystałem z systemu SPD 7 lat ( robię trasy w weekenedy ok 100-130km dziennie) w tygodniu dziennie około 30-50km i powróciłem do platform – obecnie szukam najlepszych pod moje preferencje.

  12. Bogumił pisze:

    Właśnie przesiadam się na szosę i mam zamiar jeździć na platformach. Proszę o opinię, czy pedały VP-335 będą odpowiednie?
    http://www.vpcomponents.com/newen/product_detail.php?id=250

  13. tasamoto pisze:

    Obecnie przesiadam się na platformy. Zmuszony do tego byłem po kontuzji palca u nogi. Buty do SPD sprawiały mi ból i musiałem założyć na jakiś czas platformy. Nagle zwiększyła się moja pewność na trudnych sekcjach w górach i nie tylko. Po prostu odnalazłem w rowerze więcej fun’u/ zabawy. Jest to odczucie personalne i każdy musi sam spróbować w czym sie najlepiej odnajduje. Czytając wiele polskich jak i zagranicznych forum, poradników, blogów itd., żeby przesiąść się na platformy z SPD, trzeba zaopatrzyć się w odpowiednie (niestety i drogie) pedały z kolcami (najlepiej żeby były jak najcieńsze) i przede wszystkim odpowiednie buty ze specjalną gumową podeszwą, która ‘klei’ się do pedała. Znika problem ześlizgiwania się, poprawia się znacznie ‘uchwyt’ na pedale podczas wspinania. Buty niestety też są drogie. Należy szukać butów typu shimano SH-AM41 lub wiodących w tym temacie butów firmy Five Ten. Pewnie są i innin producenci. Niektórzy rowerzyści twierdzą że guma butów do deskorolek też się nadaje…

  14. Rafal pisze:

    @tasamoto, dzięki za ten komentarz. Nie patrzyłem na temat od drugiej strony – czyli przejścia z spd na platformy. Natomiast spotkałem się już z komentarzem użytkownika spd, który na długie wyjazdy jeździ w noskach, bo przy jeździe w spd kolana bardziej bolą. U siebie też zaobserwowałem, ze przy długich dystansach pojawia się nieprzyjemny ból w lewym kolanie.

Leave a Comment