Szlak latarni morskich – 3 dzień – Stary Borek – Duninowo

Written by Kolo on Sierpień 7th, 2009

Przekraczamy 150 km. Bezbłędne przejechane skróty i kolejne latarnie na szlaku zaliczone. Pochmurna, ale bezdeszczowa pogoda pozwala na nieco szybsze kręcenie.

Dzień rozpoczęliśmy od dojazdu do Kołobrzegu, który znajduje się przysłowiowy rzut beretem od Starego Borka. Przed latarnią para Niemców zaczepiła nas, bo zainteresowały ich przyczepki, z których korzystamy.

Latarnia w Kołobrzegu okazała się jedną z ciekawszych na trasie, choć panorama z latarni była raczej niespecjalna. Może to kwestia pochmurnej pogody. W każdym razie po zaliczeniu latarni zrobiliśmy sobie jeszcze drugie śniadanie pod Biedronką i zapasy na drogę.

Wyjazd z Kołobrzegu na Koszalin nie należy do przyjemnych. Na drodze jest stosunkowo wąsko. W stronę miasta był dodatkowo spory korek, więc wyprzedzające nas samochody miały utrudnione zadanie.

W Bagiczu odbiliśmy w prawo. Wiedzie tędy szlak, którym po przejechaniu 3-4 km dostać się można do 800-letniego dębu. Drzewo to prezentuje się znacznie lepiej, niż jego kolega Bartek ze świętokrzystkiego. Osobiście bardzo spodobał mi się się przejazd szlakiem przez stary las, krótki, aczkolwiek urozmaicony. Łukasz natomiast po fakcie stwierdził, że mogłem go uprzedzić, co chcę obejrzeć, to by poczekał na mnie przy głównej drodze.

Kolejna latarnia na na szlaku naszego rajdu rowerowego znajdowała się w Gąskach. Po dojechaniu na miejsce byliśmy rozczarowani rozmiarami kolejki czekających na wejście. Na szczęście wszystko odbyło się dość sprawnie i wkrótce znaleźliśmy się na górze latarni.

Nasza dwuosobowa karawana pojechała dalej. Przez Mielno dojechaliśmy do Łaz. Tam odbiliśmy n a południe, by w Osiekach skorzystać ze skrótu. Płytową drogą pojechaliśmy na Rzepkowo, a następnie – na Iwęcino i Bielkowo. Zaoszczędziliśmy w ten sposób sporo kilometrów. Po drodze dogoniliśmy grupę rowerzystów, którzy wyprzedzili nas w Mielnie.

W Darłówku czekała na nas kolejna latarnia (i zbita masa ludzi, przez którą trzeba było się przebić). Jedna z mniejszych latarni morskich na trasie. Ale wreszcie udało nam się kupić paszporty BLIZA, w których zbiera się pieczątki do zdobycia odznaki miłośnika latarni morskich. Dodatkowo latarnik doradził nam kolejny skrót wzdłuż jeziora Kopań. Płytowa droga prowadziła wałem między jeziorem a morzem. Zaoszczędziliśmy sporo kilometrów i na czas dotarliśmy do ostatniej latarni tego dnia – latarni w Jarosławcu.

W Jarosławcu namierzyliśmy zresztą przykład idiotyzmu służb drogowych (ktoś powiesił znak zakazu jazdy rowerem z dodatkową tabliczką „nie dotyczy rowerów” i to w 2 miejscach).
Po zwiedzeniu ostatniej latarni tego dnia pojechaliśmy skrótem przez łąki nad brzegiem jeziora Wicko. Udało nam się przy tym nie zabłądzić :). Droga do Duninowa okazała się mało ruchliwa, ale po kiepskim asfalcie i pofałdowana, więc średnia trochę spadła. Nieco zmęczeni, ale na oparach euforii dojechaliśmy do Duninowa. Udało się przekroczyć 150 km :).

Rezultat dnia: 152 km w 6 godzin 53 minut.

Szlak latarni morskich. Trasa dzisiejszego przejazdu na mapie:

1 Comments so far ↓

  1. museo.pl pisze:

    Super pomysł wycieczka wzdłuż wybrzeża, szlakiem latarni. Strona polecana przez serwis http://www.museo.pl

Leave a Comment