Rajd po Polsce 2008, 7 dzień, Władysławowo – Słupsk

Written by Kolo on Sierpień 11th, 2008

Bilans dnia: 125 km, 5h 40 min. jazdy.

Znów na drodze!

Po dniu przerwy we Władysławowie wróciliśmy na trasę.

Z małym poślizgiem wyjechaliśmy z Władysławowa około 10 i skierowaliśmy się na Karwię. Po drodze minęliśmy Jastrzębią Górę. Do Jastrzębiej Góry jechaliśmy bardzo wolno brukiem. Kiepska droga i łatwo złapać kapcia. Na szczęście obyło się bez przygód tego typu. A od Jastrzębiej droga była już lepsza. Przy okazji przejazdu przez Jastrzębią i Karwię wspominałem sobie moje pobyty w obydwu miejscowościach sprzed kilku lat.

W Karwii odbiliśmy na Wicko. Po wyjeździe na otwarty teren zaczęło wiać. Do 27 km mocny, przeciwny wiatr nie dawał nam wytchnienia. Trochę nas zmęczyło, więc zrobiliśmy sobie postój przy najbliższym, większym sklepie w celu uzupełnienia zakupów. Wydaje mi się, że było to w miejscowości Krokowa. Tradycyjnie przeszkadzały nam na postoju osy, których w tym roku na Pomorzu było wyjątkowo dużo. Kilka kilometrów za Krokową znajduje się Żarnowiec i słynne jezioro, na której zbudowano elektrownię wodną. Z tego, co pamiętam, to pierwotnie w Żarnowcu miała powstać pierwsza elektrownia jądrowa w Polsce. Planów tych nigdy nie zrealizowano. Żarnowiec zostawiliśmy za sobą i jechaliśmy dalej.

Później Łukasz przebił przebił dętkę. Sytuacja była o tyle zabawna, że Łukasz chciał koniecznie dobić powietrza i w tym celu zjechaliśmy do warsztatu samochodowego. Widocznie na podwórku było jakieś szkło, bo po dojechaniu do centrum Choczewa, nie miał innej możliwości jak wypiąć przyczepkę i zdjąć z niej koło. Tym sposobem w naszej wewnętrznej rywalizacji na łapanie kapci prowadzi już 3:0, chociaż tym razem był to kapeć złapany w przyczepce. Wymuszoną przerwę wykorzystałem do zrobienia zakupów. Tradycyjnie już kupiłem napój energetyczny. Niezłe świństwo, szkodzi zdrowiu, ale dodaje mocy w sytuacjach, gdy na trasie nie ma możliwości wypić dobrą kawkę. Do tego bułki słodkie i jest energia.

W ogóle to miejsce wykorzystam do przemyśleń na temat naszego żywienia w czasie rajdu. Zazwyczaj na śniadanie jedliśmy bułki z pasztetem + ewentualnie zupka chińska. W trakcie śniadania przygotowywaliśmy także kanapki na trasę. Tradycyjnie był to pasztet, czasem dodatkowo ser żółty, serki topione. Piliśmy napoje izotoniczne i wodę. Natomiast jak spotkaliśmy większy sklep na trasie, przeważnie Biedronkę czy małe Tesco, to kupowaliśmy tam napoje energetyczne

Pomijając powyższe przeciwności losu, droga nr 213 okazała się bardzo przyjemna i malownicza. Jechaliśmy na zmianę przez pola i lasy, dominowały oczywiście te pierwsze. Około 17 dojechaliśmy do Słupska i zakwaterowaliśmy się w schronisku. Warunki są dobre, a cena bardzo niska (12 zł nocleg z legitymacją PSTM w 6-osobowym pokoju). Co do jutra, to siła wyższa sprawiła, że zmieniliśmy trasę. Jutro jedziemy do Połczyna-Zdroju.

Leave a Comment