Bilans dnia: 113 km, 5 h. jazdy. Kolejna setka do przodu.
Dzień pod znakiem drogi krajowej nr 16. Wyjechaliśmy na nią bezpośrednio spod szkoły w Drozdowie. Niby krajowa, ale do samych Mikołajek była w kiepskim stanie. Za to widoki wokół drogi były bardzo ładne.
W Mikołajkach zrobiliśmy pierwszy postój w porcie jachtowym. Troszkę posiedzieliśmy tutaj. Turystów sporo, do czego na szlaku rowerowym dotąd nie byliśmy przyzwyczajeni.
Za Mikołajkami już było lepiej. Słonko grzało cały czas. Droga też była lepsza, co wiązało się też z bardziej intensywnym ruchem na drodze. Ładnie było kilka kilometrów przed Mrągowem:
Od Mrągowa, niestety, mnóstwo tirów. Przy wyjeździe z miasta znanego z festiwalu muzyki country drogowcy zrobili kierowcom niespodziankę w postaci remontu. Rezultat – 2-3 km korek. Na szczęście my przejeżdżamy płynnie.
Biskupiec mijamy bez postoju, później zatrzymujemy się w jakiejś małej miejscowości, bo Łukasz złapał lekki kryzys. Odpoczywamy dość długo, w końcu motywuję towarzysza, żebyśmy jechali dalej. Postanawiam podciągnąć trochę naszą jazdę. Nie przeszkadza to nam jednak zatrzymywać się w ciekawszych miejscach i robić zdjęcia.
Do Olsztyna dojeżdżamy w trudnych warunkach – przez jakieś 10-15 km jedziemy w upale, przy niesprzyjającym, gorącym wietrze. Na dodatek jest bardzo duży ruch i wielki remont na drodze. Mnóstwo kurzu i niebezpiecznie! Na szczęście nic nam się nie stało.
W samym Olsztynie opuszczają mnie siły. Ciągnąłem tempo na poziomie 26 km/h przez ponad 30 kilometrów. Tym sposobem na nocleg do schroniska dojechałem wyczerpany. Na szczęście trafiły nam się komfortowe warunki. Ok. 20 zł od osoby – dostaliśmy 4-osobowy pokój z telewizorem i łazienką. To schronisko jest jednocześnie członkiem IYH (International Youth Hostelling).
Łukasz stwierdził, że obiad jemy na mieście. Musiałem iść po leki, bo dostałem pokrzywki skóry, a zwiedzania nie mogłem sobie odpuścić. Znajdujemy kebaba w wersji mega. Potem idziemy na stare miasto. Ogólne wrażenie pozytywne. Ceny piwa w pubach też nam się podobały. Kilka fotek z Olsztyna:
Wysoka Brama – prowadzi na stare miasto:
Pomnik Mikołaja Kopernika:
Pub w Olsztynie - czyli trochę zabawy z fz7:
Po powrocie na nocleg troszkę dyskutowaliśmy o następnym dniu – Malbork, a może Elbląg? Jak zwykle kluczowy był problem ze znalezieniem noclegu. Taniego – dodajmy ;). Raporty pogodowe też były jasne – po południu ma padać. Dlatego postanowiliśmy wyjechać stosunkowo wcześnie jak na nas – około 9.


