Promocje rowerowe vol.1

Written by admin on Styczeń 3rd, 2014

Zima to okres, kiedy sprzedaż rowerów i akcesoriów siada. Ale Ci, którzy na rowerach jeżdżą od jakiegoś czasu, doskonale wiedzą, że jest to najlepszy moment na znalezienie rowerów i akcesoriów w atrakcyjnych cenach.

Aby pomóc w poszukiwaniu rowerowych okazji, zdecydowałem się rozpocząć nową serię wpisów, dzięki której będę Was informował o rowerowych okazjach w polskich (i nie tylko sklepach rowerowych).

Mam nadzieję, że będzie to dla WAS pomocne!

Na pierwszy ogień -20% na produkty dostępne w magazynie na stronie cyklotur.com. Promocja obowiązuje tylko dzisiaj – 3 stycznia 2014.

Izolacja butów SPD przed zimnem

Written by Kolo on Listopad 16th, 2013

O ile nie siąpi deszcz, to późna jesień i wczesna wiosna to również dobry czas na rower! Dlatego w dzisiejszym wpisie chciałem się podzielić z Wami swoimi doświadczeniami odnośnie butów rowerowych na zimę.

Już poniżej 10 stopni możemy odczuwać chłód tym bardziej, że temperatura odczuwalna jest wówczas niższa. Przy dłuższej jeździe szczególnie narażone na chłód są stopy, bo praktycznie nimi nie ruszamy.

Sam jeżdżę w letnich, siateczkowych butach SPD. Są przewiewne, co jest zaletą w wyższych, oraz wadą w niższych temperaturach. Wypróbowałem kilka sposobów izolacji stóp przed niską temperaturą. Jeździłem w temperaturach -5 do 10 st., w warunkach suchych. Jakie były moje spostrzeżenia?

Grube skarpety, nawet narciarskie, nie pozwolą na komfortową jazdę w niskich temperaturach. Izolacja termiczna jest ograniczona do krótkiego okresu i stopy szybko marzną.

Na rynku dostępne są też skarpety z membraną windstopper. Ja zdecydowałem się na skarpety firmy Biemme. Od środka mają wyściółkę polarową, od zewnątrz wspomnianą membranę. Zakłada się je na zwykłe skarpetki. Rozwiązanie to daje dużo lepszą izolację termiczną, niż zwykłe skarpetki. Niestety, przy dłuższej jeździe, zwłaszcza w niskich temperaturach, skorupa buta wychładza się i zimno przenika głębiej. Dodatkowa, gruba skarpeta w bucie powoduje też, że stopa przylega bezpośrednio do skorupy, więc zimno jest szybciej przekazywane (brak izolującej od zimna, wolnej przestrzeni). Jeżeli nie mamy wystarczająco dużych butów spd, to może też pojawić się problem ucisku, bo skarpeta z membraną jest dużo grubsza, niż narciarska.

Kolejnym testowanym rozwiązaniem były zewnętrzne ochraniacze neoprenowe. Ochraniacze te izolują but od warunków zewnętrznych, dzięki czemu skorupa się nie wychładza. Wówczas warto włożyć na stopy jedną parę grubszych skarpet, nawet narciarskich i powinno nam to zapewnić relatywnie długą ochronę przed niskimi temperaturami. W zależności od przeznaczenia, możemy kupić ochraniacze zewnętrzne z grubszej lub cieńszej pianki i z dodatkowymi funkcjami (ocieplane/wodoodporne etc.).

Słabym punktem wszystkich wspomnianych systemów izolacji termicznej są pedały spd, które stykają się z bloczkami butów. Metal jest bardzo dobrym przewodnikiem cieplnym i tym sposobem, stopy chronione od wierzchu, wychładzają się od spodu.

Aby temu zaradzić, planuję wypróbować filcowe wkładki do butów (zwykle sprzedawane do butów zimowych) i dodatkowo zaizolować je od spodu folią aluminiową (choć spotkałem się również z wkładkami posiadającymi taką folię).

Przedstawione wyżej sposoby ochrony stóp przed zimnem mają oczywiście sens w warunkach suchych. Jeżeli nie wykluczaamy jazdy w warunkach mokrych, to jedynym sensownym rozwiązaniem wydaje się zakup ocieplanych butów spd z membraną Gore-Tex. To niestety wydatek co najmniej 500 PLN. Chyba że dysponujemy butami Gore-TEX do chodzenia w zimę. Wówczas możemy zrezygnować z pedałów SPD i tymczasowo podpiąć zwykłe platformówki.

Jeżeli macie swoje doświadczenia dotyczące jazdy w SPD w niskich temperaturach, to zachęcam do podzielenia się na blogu!

Wizualizacja wycieczek rowerowych na mapie za pomocą MapMyRide

Written by Kolo on Listopad 13th, 2013

… czyli moja opinia o MapMyRide.

Kilka lat temu pisałem o tym, jak można zapisać swoje wycieczki rowerowe za pomocą loggera GPS. Dla przypomnienia, korzystałem do tego celu z odbiornika GPS Pentagram PathFinder Logger P3106. Następnie logi tras wrzucałem do aplikacji GPSIES.com lub GPS Visualizer.

W moim nowym telefonie mam wbudowany moduł GPS, a w sklepiku Google można znaleźć bardzo dużo aplikacji sportowych do zapisywania tras. Postanowiłem więc sprawdzić, czy są dostępne aplikacje do nawigacji sportowej oraz publikacji wycieczek na mapach.

Jedną z najpopularniejszych aplikacji sportowych, patrząc po ilości znajomych na Facebook, którzy korzystają z funkcji logowania trasy, jest Endomondo Sports Tracker. Aplikacja będzie głównie przydatna dla biegaczy, ewentualnie może służyć za licznik rowerowy. Niestety, nie posiada możliwości wizualizacji trasy na żywo, przez co nie spełni funkcji nawigajci sportowej.

Szukając dalej, natknąłem się na aplikację MapMyRide.

Warto na początku podkreślić, że MapMyRide to tak naprawdę jeden z klonów aplikacji oferowanej pod wykonywanie różnych dyscyplin lub aktywności sportowych. W Google Play znajdziecie także MapMyRun czy MapMyFitness. Nie wnikam w szczegóły poszczególnych aplikacji i ich funkcjonalności, ale w MapMyRide także można zalogować trasę biegu, czy wprowadzić liczbę zrobionych pompek. Podział na kilka aplikacji wydaje się więc być sztuczny.

Niewiele się zastanawiając, kupiłem podstawkę pod smartphone’a do mojego roweru i zainstalowałem ją na kierownicy, a następnie wgrałem na telefon MapMyRide i testowałem to rozwiązanie przez ostatnie dwa miesiące. Poniżej podzielę się moimi wrażeniami.

MapMyRide najbardziej przypomina mi osobistego trenera/ dzienniczek uprawianych sportów. Każda aktywność jest przeliczana na spalone kalorie. Z drugiej strony, w osobnym menu możemy wprowadzać informacje o spożytych posiłkach. One również zostaną przeliczone na spalone kalorie. Mamy więc do czynienia z narzędziem, które ma nam pomóc pozbyć się zbędnych kilogramów.

Nie jestem zwolennikiem liczenia kalorii, natomiast aplikacja wydała mi się ciekawa ze względu na inne funkcjonalności. Zależało mi na aplikacji, która pozwoli mi szybko zorientować się w terenie w czasie jazdy oraz będzie zapisywała moje przejazdy rowerowe tak, żebym mógł kiedyś do nich wrócić.

MapMyRide w bardzo fajny sposób wizualizuje trasę. Przed rozpoczęciem jazdy wystarczy uruchomić GPS oraz rozpocząć nagrywanie trasy. Warto przed włączeniem logowania uruchomić chociaż na chwilę dostęp do Internetu, wówczas aplikacja szybciej nas zlokalizuje. Po ustaleniu naszej pozycji Internet w telefonie można wyłączyć (jeżeli szkoda nam baterii lub nie mamy pakietu danych) i rozpocząć jazdę.

Na naszym ekranie zobaczymy ślad GPS, który będzie systematycznie zapisywany o kolejne punkty w trakcie naszej wycieczki. Jeżeli jedziemy z włączoną transmisją danych, to trasa jest wizualizowana bezpośrednio na mapie. Dzięki temu w każdym momencie wiemy, gdzie jedziemy. Jeżeli w trakcie się zatrzymamy, logowanie trasy jest zatrzymywane, a następnie wznawiane, kiedy znowu ruszymy (dzięki temu unikamy problemu błądzenia śladu GPS). Aplikacja, po przełączeniu okna na inny widok, może służyć za licznik rowerowy. Wskazuje prędkość, czas, przebytą drogę, średnią prędkość na trasie.

Po zakończonej wycieczce trasę wystarczy zapisać. Gdy nasz telefon będzie połączony z internetem, nastąpi automatyczna synchronizacja trasy. Będziemy ją potem mogli podejrzeć na portalu, na naszym profilu. Jest to duża przewaga w stosunku do serwisów takich jak GPSies.com, gdzie sami musimy najpierw zgrać plik z logiem trasy z urządzenia, a następnie wgrać na nasz internetowy profil.

MapMyRide może stanowić rodzaj dzienniczka sportowego. Każdą zarejestrowaną trasę możemy opatrzeć komentarzem dotyczącym np. naszych wrażeń. Sporo jest też funkcji związanych z podsumowaniem dniowym/ tygodniowym/ miesięcznym a nawet rocznym naszych dokonań. Niestety, możliwości prowadzenia dłuższych wpisów są ograniczone, więc do prowadzenia bloga ta aplikacja raczej się nie nadaje.

Warto wspomnieć, że do MapMyRide możemy zaprosić znajomych, a zarejestrowane trasy od razu opublikować np. na Facebook. Jedną z ciekawszych funkcji jest też opcja LiveTracking. Jeżeli jest włączona w trakcie wycieczki, to nasi znajomi w każdym momencie mogą zobaczyć na mapie w serwisie, gdzie się znajdujemy. Niestety, funkcja ta jest dostępna w wersji płatnej.

Aplikacja dobrze oblicza wysokość wszystkich punktów na trasie i prawidłowo kalkuluje przewyższenie.

Z przebytych przez nas tras możemy wyciąć fragment, żeby np. stworzyć własną pętlę treningową. Wówczas możemy po kolejnych przejazdach sprawdzać, czy poprawiamy osiągi. Można się też porównać z innymi osobami, które trenują na danej pętli.

Jak widać, aplikacja ma dużo zalet. Są też i wady. Osobiście korzystam z wersji bezpłatnej, co wiąże się z istotnymi ograniczeniami. Mianowicie, profil wysokościowy trasy rowerowej mogę podejrzeć jedynie w aplikacji na telefonie (w moim profilu internetowym już tego nie sprawdzę). Opcja dzielenia trasy na odcinki i sprawdzania ich statystyk (czyli np. jaki czas mieliśmy na 5, a jaki na 55 km) również jest dostępna tylko w wersji płatnej. Aplikacja jest chyba na ten moment mało popularna wśród polskich użytkowników. Testując ją w Warszawie, dla przejechanych tras nie znalazłem śladów tras innych użytkowników. Również wspomniany wcześniej LiveTracking jest opcją dostępną w wersji płatnej aplikacji.

Jeżeli zaś chodzi o wersję mobilną aplikacji, to znajduję trzy poważne wady. Po pierwsze, aplikacja synchronizuje dane w tle. Nie mam możliwości wymuszonej synchronizacji (lub jej wyłączenia). Po drugie, po zsynchronizowaniu i wyłączeniu połączenia sieciowego w telefonie, nie ma możliwości podejrzenia tras, nie są przechowywane ich lokalne kopie na telefonie. Wreszcie trzeci problem; aplikacja zarejestrowaną trasę przechowuje w pamięci cache. Jeżeli korzystamy z aplikacji automatycznie czyszczących cache aplikacji, to jeżeli nie zsynchronizujemy naszej wycieczki, po wyczyszczeniu cache utracimy log trasy, zostanie nam jedynie podsumowanie (czas, odległość, średnia prędkość etc.).

Reasumując, MapMyRide jest ciekawą, ale nie pozbawioną wad aplikacją. Jeżeli szukacie narzędzia do szybkiego podzielenia się ze znajomymi na Facebook wizualizacją oraz podsumowaniem przejechanej trasy rowerowej, to być może będzie to strzał w dziesiątkę. Mi osobiście brakuje w wersji darmowej dostępu do szczegółowej wizualizacji trasy. Przeszkadza też, że nie jest wystarczająco popularna, aby móc porównywać się z innymi użytkownikami.

Szukam więc dalej. Jeżeli ktoś z Was zna aplikację mającą możliwości płatnego MapMyRide i możliwości w zakresie prowadzenia bloga oraz rozbudowaną społeczność użytkowników tak jak w BikeStats, to dajcie znać!