O tym, jak się jeździ rowerem w Holandii

Written by Kolo on Lipiec 25th, 2010

Leniwe popołudnie, około 16. Opustoszały akademik erasmusów w Tilburgu. Przeraźliwy dzwonek… brak reakcji… znowu… brak reakcji… i znowu. Piotrek nie wytrzymuje i idzie otworzyć drzwi na piętro. Gość o cygańskiej aparycji pyta się coś łamanym angielskim… chwila zastanowienia… No, Thanks. Po zamknięciu drzwi pytam się Piotrka, o co chodziło… Nie wiem, ale pewnie chciał mi sprzedać jakiś lewy rower

To tylko jedna z wielu historii rowerowych, które przytrafiły mi się na tegorocznej majówce, którą spędziłem w Holandii. Wyjazd miał być imprezowo-turystyczny, ale bez roweru. Mimo wszystko z przyjemnością i nieskrywaną zazdrością obserwowałem to, co w zakresie infrastruktury rowerowej i ogólnie pojętej kultury, ba, rowerowego kultu, stworzyli Holendrzy.

W zasadzie ciężko ten zastany obrazek opisać, to trzeba po prostu zobaczyć. Stąd też w Holandii robiłem zdjęcia dosłownie wszystkiego, co ma dwa kółka i jest napędzane ludzką siłą. Tym bardziej, że w przypadku niektórych pojazdów można było się zastanawiać – czy to jeszcze rower. Zapraszam więc na przyspieszoną wycieczkę po Holandii, rowerowym raju.

Rowerowa Holandia

Typowy rower holenderski ma charakterystyczne, białe wykończenie błotnika

W zasadzie wycieczkę można zacząć od miejsca, w którym zamieszkaliśmy przez kilka dni, czyli od akademika. Widok z okna to krajobraz po bitwie – rowery pod latarniami, płotami, tarasujące drogę dla samochodów, leżące w krzakach. Część w przyzwoitym stanie, znakomita większość pordzewiała, nie kwalifikująca się do użytku.

pod_akademikiem

Krajobraz po bitwie, czyli rowerowy parking pod akademikiem

Rowerów na parkingach jest więcej, niż samochodów. Rower służy, żeby pojechać do sklepu, na zajęcia, na imprezę. Tutaj warto opowiedzieć jedną z anegdotek. Piotrek jedzie rowerem na imprezę, popijając wino. Zatrzymuje go policja. Przyzwyczajony do polskich realiów, Piotrek spodziewa się mandatu i odebrania prawa jazdy. Policjant jednak spokojnie wyjaśnia Boy, don’t drink while you are riding. You should stop, drink, and then go. Bez komentarza ;).

Nie jest tak, że rowerem w Holandii jeździ tylko młodzież. Rower to pojazd codzienny dla wszystkich. Popatrzcie tylko na poniższe zdjęcia.

lifestyle1

Na rowerze można jeździć w szpilkach...

lifestyle2

... i w garniturze

ryksza4

Można też wozić dzieci :)

Szpilki, garnitur, czy dziecko absolutnie nie przeszkadzają, żeby podróżować rowerem. A skoro jesteśmy przy dzieciach, to zerknijcie na kilka rowerów, które służą do przewożenia dzieci w Holandii.

tandem2

Rower dla dorosłego i dwójki maluchów

rowerowy_tandem

Dodatkowe siodełko na ramie

rower_rodzinny

W wersji z fotelkiem i dodatkowym siodełkiem na ramie

rower_skuter

W wersji komfort - z owiewką dla dziecka

Powyższe zdjęcia stanowią najlepsze świadectwo pomysłowości Holendrów. Pomysły te są dużo ciekawsze, niż spotykane w Polsce przyczepki zaczepiane na sztycy lub przy piaście, czy foteliki montowane na bagażniku.

W Holandii rowerem przewozi się nie tylko dzieci, ale także zakupy. I to wcale nie małe… Wystarczy popatrzeć na ten ciężki sprzęt:

transportowiec

Rowerowa ryksza do zadań specjalnych

ryksza3

Z osłoną przeciwdeszczową

ryksza5

Do przewozu ludzi... to też towar ;)

rowerowa_ryksza

I ostatnia w klimacie transportowym

Przebywając w Holandii można odnieść wrażenie, że nie ma dwóch identycznych rowerów. Są rowery stare i nowe, rowery zardzewiałe i lśniące nowością. Są rowery zniszczone, rowery bez kół (skradzione, bo były zakręcane szybkozamykaczem) czy siodełek. A propos kradzieży, to okazuje się, że Holendrzy mają z tym problem. Nie zawsze to jednak wynika z chęci zarobku złodzieja. Czasem rower kradnie ktoś, kto musi się szybko dostać z jednego miejsca na drugie. Widząc niezabezpieczony rower, pożycza go sobie. A że rowerów w małych i dużych miastach są setki tysięcy, to czasem nie sposób znaleźć roweru, który przejechał zaledwie kilka ulic i został odstawiony pod płot.

Skoro drążymy już temat kradzieży, to warto przyjrzeć się holenderskim zabezpieczeniom przed kradzieżami rowerów. Najbardziej banalne są potężne kłódki i ważące 1-2 kg zardzewiałe łańcuchy. Są też znane dobrze w Polsce kiełbasy, czy U-locki. Ale stosuje się też wiele wbudowanych zabezpieczeń. Jednym z bardziej standardowych jest zamontowana na stałe kłódka, która blokuje tylne koło roweru.

zabezpieczenia

Oryginalne zabezpieczenie - blokada tylnego koła

Zabezpieczenia te montuje się seryjnie również w nowych rowerach.

multi_purpose_bicycle

Piękne, nowe rowery z blokadą tylnego koła

Rower w Holandii ma mimo wszystko ciężki los. Na ogół jest skazany na garażowanie pod chmurką. Jeżeli należy do kategorii tych lepszych, to koniecznie zabezpieczony przed kradzieżą poprzez wbudowane zabezpieczenie. Musi być komfortowy. I zabezpieczać przed różnymi warunkami atmosferycznymi (przecież jadąc do pracy, nie można pobrudzić garnituru). Powinien dać możliwość zawiezienia dzieci do przedszkola, przewiezienia dużych zakupów. I w ten sposób rysuje nam się rower wielozadaniowy (multi-purpose bicycle). Rower ten ma zabudowany napęd (nie rdzewieje pod chmurką), pełne błotniki z osłonami bocznymi, solidny bagażnik, ewentualne dobudówki dla dzieci i wygodną kanapę do siedzenia. W czytaniu tych potrzeb wydają się przodować marki Sparta, Gazelle. Choć oczywiście jest cała masa rowerów no-name, każdy oryginalny na swój sposób.

naped

Powszechny efekt garażowania pod chmurką. Jak sobie z tym radzić?

prawdziwy_holender

Najlepiej tak :)

Na koniec słówko o infrastrukturze, która zdecydowanie sprzyja Holendrom. Miasta wydają się być nie-zatłoczone. Zarówno piesi, jak i rowerzyści, mają szerokie ścieżki dla siebie. Przy czym w niektórych miastach ścieżki rowerowe są szerokie na dwa pasy :).

infrastruktura2

To, czego możemy zazdrościć - infrastruktura rowerowa

Oprócz ścieżek, w Holandii na pewno spotkacie olbrzymie parkingi rowerowe park&ride. W mniejszych, i większych miastach.

infrastruktura4

Parking dla rowerów przy dworcu kolejowym w Tilburgu

infrastruktura

Dla tych, co wolą zostawić rower przy stacji w bezpiecznym miejscu

infrastruktura3

Dwupoziomowy rowerowy park&ride przy dworcu w Hadze

Ale to, co jest najważniejsze w infrastrukturze rowerowej Holandii, to uprzywilejowanie. Z tego, co powiedzieli mi znajomi w Holandii, to rower stanowi pojazd największego uprzywilejowania w tym kraju. W wypadku z udziałem rowerzysty ten ostatni jest zawsze niewinny.

amsterdam

Rowerowy ruch w Amsterdamie

Oczywiście część rowerzystów zapyta się, dlaczego nie może być tak w Polsce. Czytałem już wiele głosów na temat tego, jak traktowany jest rowerzysta w Polsce… i jak rowerzysta traktuje innych. Ten drugi aspekt wydaje się nie mniej ważny. Bo fakt, że kierowcy nie szanują rowerzystów, nie respektują ich praw, a często narażają swoim zachowaniem na zagrożenie życia, to rzecz normalna. Warto jednak zwrócić uwagę, że rowerzyści w Polsce też nadużywają przywilejów związanych z jazdą ścieżką rowerową. Agresywna jazda, niebezpieczne wymijanie pieszych, nieuprzejme zachowanie, gdy ktoś idzie ścieżką rowerową. To codzienne sytuacje na ścieżkach rowerowych. Rowerzyści zapominają, że ścieżka rowerowa jest tym samym dla nich, czym dla pieszych chodnik – służy do przemieszczania się, a nie do jazdy sportowej. Chcesz się ścigać – jedź za miasto.

kup_rower

Holendra można mieć za 200 euro

Będąc w Holandii nieopatrznie wszedłem na ścieżkę rowerową, nie zauważyłem jadącego za mną rowerzysty. Ten użył dzwona i się zatrzymał. Przeprosiłem będąc pewnym, że zaraz usłyszę wiązankę. Odpowiedź w postaci normalnego No problem… i uśmiech. Więcej takich postaw w Polsce i również w Polsce na dwóch kółkach będzie jeździło się lepiej.

rowerowy_kwietnik

I jedzie się przyjemnie :)

12 Comments so far ↓

  1. Jamrock pisze:

    Kochane Polaczki buraczki.

    A co do Holandii…rowery to genialny sposób komunikacji, jeśli tylko władze na to stawiają. U nas wybudowanie ścieżki to wielka łaska…niestety.
    Ostatnio byłem w Lubece i również widziałem ogrom rowerzystów i świetnie zorganizowaną komunikację rowerową. Wydzielony pas na rondach, śluzy. U nas to bezpieczniej jedzie się po ulicy, niż po ścieżce.

  2. luk3n pisze:

    nie mieszkam w holandii, ale gdyby tak bylo to musialbym byc niemadry zeby tluc sie samochodem w korkach – nawet jesli to by bylo niewiadomo co za auto. dobry rower kosztuje znacznie wiecej niz przecietny samochod

  3. van hooy pisze:

    Jak powiedział kiedyś moj kolega, gdy od dłuzszego czasu bylismy w Holandii „Jeszcze raz sie ktos do mnie usmiechnie i powie dzień dobry, to nie wytrzymam i dam mu w mordę”. Nietety ukształtowanie terenu sprawia że nie moge korzystać z roweru na codzień. Musiałbym brać prysznic po kazdym przemieszczeniu się.

  4. Pijany Elektryk pisze:

    Ale rozumiem, że holenderscy rowerzyści przestrzegają znaków drogowych. Bo ci warszawscy nie koniecznie:S

    Niestety mam wrażenie, że jest to samolubna sekta – „rower górą” i zlewać tych palantów w samochodach.

    Zresztą co się dziwić. To są ci sami ludzie. Kierowcy są dla siebie chamscy więc czemu nie rowerzyści.

  5. Tommieh pisze:

    „Będąc w Holandii nieopatrznie wszedłem na ścieżkę rowerową, nie zauważyłem jadącego za mną rowerzysty. Ten użył dzwona i się zatrzymał. Przeprosiłem będąc pewnym, że zaraz usłyszę wiązankę. Odpowiedź w postaci normalnego No problem… i uśmiech. Więcej takich postaw w Polsce i również w Polsce na dwóch kółkach będzie jeździło się lepiej.”

    Nie wiem jakie zwyczaje panują w innych holenderskich miastach, ale mieszkałem pół roku w Amsterdamie i stwierdzam, że albo to był naprawdę wyjątkowy holender, albo zostałeś potraktowany jako głupi nieszkodliwy turysta.

    W A’dam absolutnie podstawowa zasada – nie wchodzić na ścieżkę rowerową bez rozejrzenia się 20 razy, że w najbliższej okolicy nie ma rowerzysty. W innym przypadku może się to skończyć staranowaniem przez rower, rękoczynami lub, w najlepszym wypadku, ostrą wiązanką.

    Amsterdamczycy MOCNO nadużywają absolutnego pierwszeństwa, jakie mają rowery i bedąc na ścieżce rowerowej nie przejmują się w najmniejszym stopniu innymi uczestnikami ruchu (i zagrożeniami dla siebie samych).

  6. Tommieh pisze:

    do tego sporo ludzi w drodze do/z pracy/szkoły jedzie „na autopilocie” – czytając książkę/gazetę/internet i w ogóle nie patrząc przed siebie

  7. Rafal pisze:

    @Tommieh
    Moja sytuacja miała miejsce w małym mieście, była to Breda, o ile mnie pamięć nie myli. I rzeczywiście widać było, że jestem turystą ;)

  8. Sławek pisze:

    No nie przesadzaj że Breda to małe miasto. Fajne tu jest to że ścieżki istnieją poza miastami jak choćby w okolicach Tilburga i właśnie Bredy można nimi wygodnie i spokojnie podróżować a świetne oznakowanie tras też do tego zachęca.

  9. Doda pisze:

    Rowerem po Amsterdamie jeździ sie super, dobre sery i mili ludzie i to budzi taką bezinteresowną nienawiść? Pora na leczenie

  10. Jakub pisze:

    Sam mieszkam w Holandii i powiem jedno: w Holandii jak jedziesz czy to do pracy czy z pracy to rowerem dotrzesz do domu szybciej, godziny szczytu w godzinach 7-8 oraz 16-17 są tragiczne, na i bez godzin szczytu rowerem szybciej ! Mniej sygnalizacji i skrzyżowań :)

  11. Rafał pisze:

    @Jakub, dzięki za ten komentarz. A jakbyś się ustosunkował do opinii @Tommieh o jeździe rowerzystów w Amsterdamie, czy ogólnie w dużych miastach?

  12. jolanta pisze:

    w Holandii rowery to podstawa:)

Leave a Comment