Wyjazdy turystyczne

...now browsing by category

Relacje z wyjazdów bez roweru. W Polskę i za granicę.

 

Przyczepka rowerowa Extrawheel – nadchodzi Voyager

środa, Listopad 5th, 2008

Już wkrótce (za miesiąc) ma się pojawić nowa wersja przyczepki Extrawheel. Będzie to model sygnowany Voyager. Dla odróżnienia modeli, starą przyczepkę nazwano więc Classic. Są pierwsze zdjęcia i ceny.

extrawheel voyager

Dziwi mnie natomiast czas wprowadzenia nowego produktu – czyżby chęć sprzedania kilku egzemplarzy na święta? W każdym razie oficjalny start, jak już pisałem, nastąpi za miesiąc. Wtedy stosowne informacje na temat Extrawheel Voyager pojawią się na stronie producenta. Na razie więc jestem skazany na przekazanie szczątkowych informacji.

Nowy model ma być bardziej stabilny, lżejszy i wytrzymalszy niż Classic. Jak producent zamierza osiągnąć te cechy?

Sakwy rowerowe + przyczepka

Patrząc na zdjęcia od razu rzuca się w oczy dość istotna zmiana konstrukcji. Główny zarzut wobec starego Extrawheel – co zrobić z sakwami – został zlikwidowany. W nowej wersji przyczepki dysponujemy zaczepami do sakw rowerowych. Jest to niewątpliwie największa zaleta nowej konstrukcji.

Lżejsza?

Ze szczątkowej informacji na stronie sklepu SZUMGUM wynika, że nowa przyczepka waży 3,9 kg. Niestety, nie wiem, którego rozmiaru kół (26, 27, czy 28 cali) ta informacja dotyczy. Wiadomo natomiast, że stara przyczepa z 28 calowym kołem ważyła 4,8 kg.

Wytrzymalsza?

Z moich doświadczeń wynika, że stelaż przyczepki Extrawheel Classic stanowił największy mankament konstrukcji. Złe rozłożenie bagażu lub ściągnięcie sieci oraz nieostrożne manewry mogły doprowadzić do przetarcia konstrukcji. Wygląda na to, że obecna konstrukcja pozwoli na uniknięcie tego problemu.

Stabilniejsza?

Tego jeszcze nie wiem. Zdrowy rozsądek podpowiadał mi, że przyczepka Extrawheel nie miała prawa działać, a jednak zadziałała. Będę konsekwentnie niewiernym Tomaszem – dopóki nie zobaczę, nie uwierzę. Trudno mi się w tym momencie wypowiadać, czy nowa konstrukcja zapewni większą stabilność zespołu rower+przyczepka jako całość.

Kosmetyka

Zdjęcia to nie to samo, co recenzja żywego produktu. Nie mniej jednak zwróciłem uwagę, że mocowanie koła w przyczepce jest nadal na śruby. W swojej sierpniowej recenzji Extrawheel Classic zauważyłem, że szybkozamykacz byłby bardziej praktyczny. Pogląd ten podtrzymuję. Nie wiem też, czy obecna konstrukcja antenki jest trafna. Wszystko będzie zależeć od sztywności materiału. Wydaje mi się jednak, ze przy mocnym wietrze bocznym chorągiewka będzie uderzała o błotnik.

Cena nowej przyczepki, a to najbardziej nas interesuje, to 649 zł. Jednakże SZUMGUM do 8 listopada oferuje przyczepkę o 20% taniej, o ile poda się kod promocyjny. Jeżeli ktoś jest zainteresowany, podam go e-mailem. Dla porównania wersja Classic kosztuje 590 zł.

Biorąc pod uwagę, że na razie tylko jeden sklep oferuje nową wersję przyczepki, z zakupem Extrawheel Voyager warto jednak wstrzymać się. Poza tym nie widzę większego sensu zakupu przyczepki na zimę. Wiosną powinna trafić do szerokiej sprzedaży. A gdzie jest konkurencja, tam też są niższe ceny. Oczywiście oferta promocyjna (519,20zł) kusi i być może na wiosnę tak niska cena już się nie trafi. Poddaję to Waszej ocenie, ale ja większego sensu robienia zapasów na zimę nie widzę.

Chwała producentowi Extrawheel za wyeliminowanie kilku mankamentów, ale myślę, że sobie zrobił przynajmniej jeden nowy (antenka). Z punktu widzenia oferty rynkowej na pewno dał twardy orzech do zgryzienia tym zwolennikom sakw, którzy twierdzili, że w przyczepkę nie zainwestują, bo już kupili drogi zestaw sakw.

Ja pozostanę zwolennikiem starego Extrawheel, teraz już Extrawheel Classic. Dlaczego? Bo mi w wory ładuje się sprzęt lepiej.

Wspomnienie wakacji

piątek, Październik 3rd, 2008

Ledwie 3 października, a za oknem iście listopadowa pogoda. Chłód i deszcz. I pomyśleć, że kilka tygodni wcześniej, w ciepłych, słonecznych promieniach pokonywałem kolejne kilometry…

Wakacje niewątpliwie udały się. Najpierw pobyt w Rumunii, później 2 tygodnie rowerem po Polsce, a na koniec wiele wycieczek rowerowych po okolicach Zwolenia. Postanowiłem wrócić do tamtych chwil, które na długo pozostaną w mojej pamięci, mam przynajmniej taką nadzieję.

Pobyt w Rumunii

Śniadanie w drodze do Stana de Vale

Śniadanie w drodze do Stana de Vale, po nocy spędzonej na dziko w górach.

Góry Apuseni

Góry Apuseni w Rumunii

Zamek w Bran

Zamek Bran z mniej znanej perspektywy- interesujący fragment ściany nad wejściem do zamku.

Pałac parlamentu

Pałac Parlamentu w Bukareszcie, 2-największy budynek na świecie po Pentagonie. Chory sen dyktatora.

Wspomnienia z rajdu rowerowego po Polsce – 1500 km.

Burza w Starym Drawsku

Stare Drawsko w czasie burzy, która nadeszła nad miejscowość. Padający poziomo deszcz stanowił niesamowity widok.

okolice Połczyna Zdroju

Bele siana owinięte w folię. Towarzyszyły nam w trakcie całego rajdu.

okolice Połczyna-Zdroju

To już Pojezierze Drawskie. Okolice uzdrowiska Połczyn-Zdrój okazały się bardzo malownicze.

Wycieczki rowerowe w okolicy Zwolenia

makieta zamku w Solcu nad Wisłą

Ta makieta przedstawia zamek w Solcu nad Wisłą. Rekonstrukcję i wspomnienie czasów dawnej świetności. Dla mnie stanowi podsumowanie wycieczek rowerowych w okolicy Zwolenia.

Jak dojechać do Rumunii?

piątek, Październik 3rd, 2008

kilka pomysłów na dojazd do Rumunii

Planujecie wyjazd do Rumunii? Jeżeli opcja własnego samochodu odpada, tani i szybki dojazd do Rumunii może okazać się nie lada problemem. Nie mniej jednak jest możliwość dojazdu bezpośredniego zarówno autobusem, jak i pociągiem. Osoby z zasobniejszym portfelem mogą pokusić się także o lot samolotem. 

Rumunia do tej pory jest mało znana polskim turystom i na ogół decydują się oni na odpoczynek w innych krajach. Ma to zasadniczy wpływ na możliwość dojazdu z naszego kraju do Rumunii. Nie oznacza to jednak, że wygodny dojazd do Rumunii jest niemożliwy. Istnieje kilka bezpośrednich, jak i pośrednich sposobów na dostanie się do Rumunii. Do Rumunii bezpośrednio można się dostać już za około 190 zł. Najdroższy sposób na dotarcie do Rumunii to oczywiście samolot.

W moim przypadku o wyborze środku transportu zadecydował plan zwiedzania Rumunii. Postanowiłem zacząć od Gór Apuseni, wobec czego najrozsądniejsze wydało mi się dotarcie do przygranicznej Oradei.

Dojazd przez Węgry do Oradei

 Niestety, leżąca przy granicy węgierskiej Oradea jest mało popularna wśród turystów. Dlatego dojechałem do niej drogą okrężną. Najpierw autobusem Ecolines za 140 zł pojechałem do Budapesztu. Podróż mało wygodna, bo przez Bratysławę i Wiedeń, a więc baaardzo okrężnie. Stamtąd, z międzynarodowego dworca autobusowego Nepliget, 2 razy dziennie odjeżdża prywatny busik obsługiwany przez Rumunów. 1 wyjazd około 8.30. Autobus jedzie 5 godzin. Sama Oradea jest raczej brzydkim miastem nadgranicznym. Dlatego większość turystów przesiada się i jedzie dalej, w głąb Rumunii. Uparci mogą zatrzymać się w leżącym za miastem kempingu Baia Felix. Jest to raptem 3 km od dworca autobusowego, na którym można wsiąść w autobus jadący do doliny Beius.

Dojazd przez Ukrainę do Suczawy

Bezpośrednio z Polski i stosunkowo wygodnie można dojechać do położonej na Bukowinie Suczawy (Suceava). Bezpośredni autobus wyjeżdża z Przemyśla. W sezonie letnim jeździ 2 razy w tygodniu, a poza sezonem wakacyjnym – raz w tygodniu. Linię obsługuje przewoźnik z Suczawy. Trzeba jednak uważać. Autobus jeździ z Suczawy do Przemyśla i z powrotem. Jeżeli w środę nie wyjedzie z Suczawy (zbyt mało chętnych), to oczywiście nie będzie kursu z Polski. Wtedy pozostaje tranzyt przez Ukrainę. Informacji dotyczących autobusu do Suczawy udziela PKS w Przemyślu.
Jeżeli już zdecydujemy się na dojazd do Rumunii przez Ukrainę, to musimy mieć na względzie, że Ukraina nie należy do Unii Europejskiej (nie zapomnijcie paszportu). A działalność tamtejszej straży granicznej pozostawia wiele do życzenia.

Dojazd do Bukaresztu…

 Stosunkowo łatwiej jest się dostać do rumuńskiej stolicy. Można dojechać pociągiem, ale taki kurs jest względnie drogi (trasa międzynarodowa). Lepiej jest dojeżdżać do kolejnych stacji przygranicznych, a granice przekraczać pieszo. Zajmie to oczywiście więcej czasu, ale daje to szansę na więcej przygód, niż tradycyjny tranzyt bez wychodzenia z pociągu.
Niestety, do połowy 2008 roku Bukareszt pozostawał stolicą zapomnianą wśród przewoźników międzynarodowych, którzy jeździli z naszego kraju. Można próbować pośredniego dojazdu, np. do stolicy Bułgarii Sofii – linią Ecolines, a potem szukać lokalnego przewoźnika, który obsluguje trasy międzynarodowe.

… lub lot

 Do Bukaresztu można oczywiście dolecieć. Niestety, jest to najdroższe z możliwych rozwiązań – kilkukrotnie droższe od opcji autokarowych.

Samochód

 Dobrą pointą tego poradnika jest stwierdzenie, że samochód będzie najlepszym sposobem na dojazd do Rumunii. Jest to najbardziej elastyczny sposób transportu. Nie jesteśmy uzależnieni od granic państowych i rozkładów jazdy. Samochód daje nam także dużo większe możliwości zwiedzania samej Rumunii, zwłaszcza, gdy planujemy wycieczkę objazdową.

Rumunia przypomina pod względem transportu Polskę. Do atrakcyjnych turystycznie regionów trzeba dojechać, a same atrakcje regionu nie są na tyle skupione wokół jednego miejsca, aby poruszanie się transportem publicznym uznać za dogodną formę lokomocji.