Termometry pokazywały 3 stopnie, ale chyba było mniej. Ja oczywiście ubrany, jakby był środek wiosny. Ale po pierwszych kilometrach rozgrzałem się i udało zrobić się 50 kilometrów. Dokładne statystyki zamieściłem na Bikestats.
Wyjątkowo, zamiast pętli przez Okrzeszyn, zmieniłem drogę i pojechałem przez Kępę Okrzeszyńską, Kępę Zawadowską i Wałem Zawadowskim pod Siekierki. Powrót tą samą trasą, konkretnie, ulicą Sytą.
Pogoda była super, więc po powrocie na Kabaty postanowiłem jeszcze pojeździć po ścieżkach rowerowych na Ursynowie. Jak na 2 trening w sezonie całkiem nieźle. Ale zawsze może być lepiej :).


