Rower i osprzęt

...now browsing by category

 

Wiosenne zakupy – błotniki i spinacz do bagażu

wtorek, Marzec 3rd, 2009

Dzisiaj zamiast treningu rowerowego zaliczyłem wizytę w sklepie. Wszystko przez deszcz. Uznałem, że czas najwyższy kupić błotniki. Dobra okazja, żeby zobaczyć, jak przygotowane są działy rowerowe dużych sklepów.

W GoSport  rowery z nowej kolekcji już stoją, ale reszta ma przyjechać dopiero w połowie marca.  Wyłożono natomiast końcówki ubiegłorocznych kolekcji. Do kupienia bardzo przyzwoite plecaki Kelly’s za 70 zł. Trochę żałuję, że kupiłem inny w zeszłym roku, ale czas naglił. Te, które można kupić teraz, są bardzo fajne, bo bardziej pojemne i w bardziej neutralnych kolorach. Poza tym na sklepie bieda.

InterSport w ofercie ma jedynie wystawione rowery, strojów rowerowych ani akcesoriów z ubiegłych sezonów nie znalazłem.

Odziwo swoje sprawunki załatwiłem w Realu. Tam stoisko rowerowe już jest przygotowane. Udało mi się znaleźć zarówno błotniki, jak i spinacze do bagażu. Zacznę może od tej drugiej sprawy. Po co mi właściwie spinacze do bagażu? We wpisicie Przyczepka rowerowa Extrawheel pisałem o wadach i zaletach przyczepki Extrawheel. Zwróciłem uwagę na odpowiednie napięcie sieci w celu uniknięcia przetarcia cordurowego stelaża. Na naszym wyjeździe Łukasz wpadł na pomysł, aby sieci spinać linką. Pisał też o takim sposobie radzenia sobie z naprężeniem Marcin Chyła (zobacz stronę). Od tego czasu szukałem takich napinaczy. Nie miałem natomiast pojęcia, jak to się fachowo nazywa, przez co w sklepach internetowych napinaczy nie znalazłem. Może Wam się to przyda – szukajcie na hasła takie jak: spinacz do bagażu, lub pająk bagażowy. Koszt takich spinaczy to 5 zł za 2 spinacze po 50 cm, lub 5 zł za 1 spinacz 1 metrowy.

spinacz/pająk bagażowy

spinacz/pająk bagażowy

Drugim nabytkiem są błotniki. Do wyboru było kilka firm, ja postawiłem na błotniki SKS CrossBoard set. Jak zapewnił producent na opakowaniu, jest to zestaw uniwersalny do montażu w rowerach MTB i trekking o kołach rozmiarów 26 i 28 cali. Błotnik tylny montuje się na sztycy podsiodłowej. Natomiast błotnik przedni wsuwa się na klamrę, aklamra za pomocą śruby rozporowej jest montowana w rurze amortyzatora. Cena takiego zestawu to 35 zł. Ale błotniki można kupić już od 20 zł za zestaw.

Nie czekając, po powrocie do domu wziąłem się za montaż. W zestawie była instrukcja z obrazkami.  Zacząłem od błotnika tylnego. Pierwsze rozczarowanie – brak klucza imbusowego do dokręcenia śrub. Na szczęście w tym roku kupowałem zestaw kluczy do snowboardu i w zestawie był imbus, który akurat pasował.

Po kilku próbach jednoczesnego trzymania obejm przy sztycy tylnej i dokręcania śrub poddałem się, bo było to niewykonalne. Wyciągnąłem całą sztycę i na płasko dokręciłem obejmę. Zresztą wszystko zrobiłem w odwrotnej kolejności, niż sugerowała instrukcja. Najpierw zakręciłem obejmę, a dopiero potem dokręciłem błotnik. Było o wiele łatwiej!

Z kolei przystąpiłem do montażu błotnika przedniego. Tutaj niespodzianka – trzeba ściągnąć koło :). Następnie należy wybrać odpowiednią nakładkę, którą łączy się z nasadką śrubą. Przed dokręceniem całość trzeba włożyć do rury amortyzatora. Wygląda to mniej więcej tak (sorki, że rower niewyczyszczony przed prezentacją :D):

montaż śruby rozporowej

montaż śruby rozporowej

Gdy śruba rozporowa jest już w rurze amortyzatora, dokręcamy śrubkę w środku tego zestawiku, co powoduje zaklinowanie zestawu w rurze. Pozostaje tylko wsunąć błotnik i przykręcić koło. Tak nawiasem mówiąc przy zakładaniu koła trochę za dużo siły włożylem i wygiąłem szybkozamykacz :).

Jakie wrażenia po instalacji? Powiem szczerze, że trochę jestem rozczarowany. Za SKS Crossboard dałem 35 zł, a w zestawie nie było nawet klucza do montażu. W dodatku jest nadmiar części (wiadomo, skoro uniwersalny zestaw, to dają na wszystkie rozmiary możliwe części). Tylko dlaczego części nie zostały opisane w instrukcji? Mam zgadywać, którą z 3 rodzajów śrub wykorzystać? Instrukcja obsługi ogólnie kiepsko przygotowana. No i na stronie internetowej producenta nie ma mojego zestawu opisanego, ale waży zapewne standardowo, jakieś 0,3 kg.

Na koniec fota maxima uzbrojonego:

STS crossboard już na rowerze

SKS crossboard już na rowerze

A jak się sprawują błotniki? Czas pokaże, mam nadzieję, że nie wrócę rozczarowany z jazdy. Na pewno napiszę o tym :).

pozdrawiam, Rafal

Zamki i zapięcia rowerowe

niedziela, Luty 22nd, 2009

Ostatnio w telewizji można było obejrzeć ciekawy reportaż, poświęcony zabezpieczeniom rowerowym. Program bardzo szybko uświadomił mi, że zapięcie, za które zapłaciłem 30 zł, potencjalnemu złodziejowi nie będzie stawiało oporu przez dłużej, niż 10 sekund. Jakie więc zabezpieczenie należy kupić, żeby mieć pewność, że nasz rower nie zostanie skradziony?

Popularne zapięcie – kiełbasa -. Ale po kolei. Kupując zabezpieczenie do roweru, mamy najczęściej do wyboru jeden z 3 rodzajów:

  • zapięcie linkowe – najtańsze, bo już od 10 zł. Zaletą takiego zapięcia jest jego waga ok. 100 g przy 6 mm średnicy linki. natomiast nie miejmy złudzeń, że będzie stawiało potencjalnemu złodziejowi opór. Kilka sekund wystarczy, żeby sforsować to zabezpieczenie
  • zapięcie łańcuchowe – popularna kiełbasa,  mimo że nie najtańsza, to i tak zabezpieczenie tego typu można sforsować przy użyciu zwykłych kombinerek. Filmik o tym jest na YouTube. Parametry łańcucha mogą być różne, przykładowo dla ogniw z pręta o grubości 10 mm waga to ok. 2,7 kg. Cena kiełbasy zależy od zastosowanych materiałów. Najtańsze – 30 zł, a kiełbasy dobrej jakości to wydatek rzędu 200 zł
  • zapięcie u-lock – zwane również podkową, uchodzi za najlepsze i najtrudniejsze do sforsowania. Ceny od 100 do nawet 300 zł. Waga zależy od technologii wytworzenia i jakości materiału

Oprócz podstawowych rodzajów, które wymieniłem powyżej, znaleźć możecie również zapięcia innego typu, np. linkowe, ale dodatkowo opancerzone.

zapięcie linkowe

zapięcie linkowe

Na pewno zwróciliście uwagę na dużą rozpiętość cenową, nie tylko między linkami czy też kiełbasami, ale również różnice cenowe między dwoma zapięciami tego samego rodzaju. Wynika to jakości zastosowanych materiałów. Zarówno zamka, jak też linki/łańcucha/pręta. Dobre zabezpieczenia są wykonane ze stali utwardzanej. Ważna jest nie tylko odporność na cięcie i piłowanie, ale również odporność termiczna. Warto zwrócić uwagę, czy producent podaje informacje na temat nacisku przecinaka, jakiemu jest w stanie oprzeć się zapięcie. Przykładowo U-lock za 200 zł jest w stanie oprzeć się naciskowi 16 ton. Natomiast U-lock za 40 zł wytrzyma około 4 ton. Warto dodać, że 16 ton to wartość, której człowiek siłą swoich mięśni nie jest w stanie wygenerować.

zabezpieczenie typu kiełbasa

zabezpieczenie typu kiełbasa

Przy wyborze zapięcia rowerowego warto pamiętać, że takie zabezpieczenie posiada kilka newralgicznych punktów:

  • linka/ogniwo/pręt
  • punkt styku z zamkiem
  • zamek

O parametrach linek/ogniw czy prętów w U-locku już wspominałem. Warto zwrócić też uwagę, czy punkt styku zabezpieczenia z zamkiem jest wzmacniany w dodatkowy sposób. Ostatnim elementem jest sam zamek. Odradzam systemy z szyfrem, bo są na ogół łatwe do sforsowania. Również zamek okrągły nie stanowi problemu dla złodzieja. W ocenie jakości wkładu zamka warto będzie zwrócić uwagę na liczbę rygli. Im więcej, tym lepiej, bo trudniej rozpracować taki zamek.

U-lock

U-lock

Czy zapięcie rowerowe gwarantuje, że rower nie zostanie skradziony? Moim zdaniem sforsowanie dowolnego zapiecia rowerowego to kwestia czasu. Czas jest zresztą krytyczny. Jak pokazują statystyki policyjne, złodziej przestaje próbować, jeżeli nie uda mu się zniszczyć zapięcia w ciągu 3 minut. Stąd też ważnym jest, aby zapięcie stawiało opór jak najdłużej.

Problemem w wyborze zapięcia wydaje się jego koszt. Jasnym jest, że im więcej wydamy, tym bezpieczniejszy będzie nasz rower. Jest taki żart, że dobry rower nie ma stopki, bo się z niego nie schodzi. Może tak samo powinno być z zapięciami rowerowymi? Jeżeli mamy dobry rower, to go po prostu nie zostawiamy?

Rozsądnym rozwiązaniem może się okazać założenie dwóch blokad, ale średniej jakości. Złodzieje zazwyczaj specjalizują się w jednym sposobie kradzenia rowerów.

Z pewnością przed kradzieżą nie uchroni nas głupota. Trzeba uważać, gdzie się rower zostawia i do czego się go przypina. Najgorszą rzeczą, jaką można zrobić, jest przypięcie roweru do stojaka na przednie koło (tzw. wyrwikółka). Lepiej więc unikać stojaków takich, jak w tym filmie. Spinać należy ramę!

Oby złodziei było mniej, a zapięcia były jak najtrwalsze! I oby przechodnie nie reagowali tak, jak tutaj. Do usłyszenia!

Extrawheel piszczy

środa, Grudzień 10th, 2008

Ostatnio trafiłem na bardzo ciekawy wpis poświęcony przyczepce Extrawheel. Wpis uświadomił mi, że gdy pisałem własną recenzję Extrawheel, zapomnialem wspomnieć o jednej z wad tej przyczepki rowerowej – Extrawheel piszczy :).

zaczep extrawheel piszczy :)

zaczep extrawheel piszczy :)

Brzmi to zabawnie, ale jest bardzo irytujące.  Razem z Łukaszem zauważyliśmy ten problem już drugiego dnia naszej wyprawy. Zaczep mocujący przyczepkę intensywnie piszczał za każdym razem, gdy minimalnie zmieniany był tor jazdy. Bardzo łatwo odkryliśmy, że winowajcą całego hałasu była część zaczepu przyłączająca przyczepkę. Problem ten da się bardzo łatwo wyeliminować poprzez nasmarowanie styków zaczepu i przyczepki.

Kiedy należy oczekiwać, że smarowanie będzie potrzebne? Kiedy nas zmoczy deszcz. W zasadzie pojedyncze smarowanie spokojnie wystarczy na kilkanaście dni, chyba że efekt zniweczy deszcz. Wtedy trzeba osuszyć konstrukcję i ją nasmarować.

pozdrawiam, Rafał

PS. Ja po prostu nie znoszę, jak mój rower wydaje dziwne dźwięki. Nie dość, że przeszkadza, to jeszcze wstyd przy ludziach ;).