Rower i osprzęt

...now browsing by category

 

Moja opinia o Mbike Crosser RX

wtorek, Lipiec 20th, 2010

Po ostatnim rowerowym weekendzie statystyki bikestats wskazują, że mój tegoroczny nabytek – Mbike Crosser RX ma 1300 km przebiegu. Długo zwlekałem z napisaniem własnej opinii o tym rowerze, ale teraz mam już wystarczająco dużo przemyśleń, które mam nadzieję, okażą się pomocne dla innych szukających roweru dla siebie.

Mbike Crosser w pełnej krasie

Słów kilka o tym, jak wybierałem markę

Dla niewtajemniczonych Mbike to polska firma. W ofercie posiada szeroką gamę rowerów (od rowerów dziecięcych, poprzez trekkingowe i miejskie, aż do xc i szosowych). Mbike  posiada również dwa modele crossowe. Crosser SX to cenowy średniak (cena katalogowa 1499 zł) Natomiast Crosser RX to wyższa półka (2399 zł). Ponieważ parametry Crossera SX nie satysfakcjonowały mnie, swoją uwagę zwróciłem na droższy model.

Gdy kupowałem rower, nie miałem określonych preferencji co do marki. Chciałem znaleźć najlepszą ofertę pod względem relacji ceny do jakości sprzętu. Szybko okazało się, że w przedziale cenowym, który mnie interesuje (2-2,7 tys. zł) znajduje się stosunkowo niewiele ciekawych rowerów. W przypadku wielu rowerów trzeba było liczyć się z wyższą ceną ze względu na markę. Po uwzględnieniu tego czynnika oraz wyglądu, postanowiłem wybierać spośród marek Mbike oraz Kross. Naturalnym punktem odniesienia dla Crossera RX był najwyższy model crossowy ze stajni Krossa – Evado 1.3 (cena katalogowa 2699 zł). Warto zwrócić uwagę, że nawet stylistycznie biała wersja Evado 1.3 jest podobna do Crossera RX. Obydwa modele pochodzą z kolekcji 2010.

Wybór ramy

Mbike Crosser RX dostępny jest w 4 rozmiarach: 18, 19,5, 21 i 22,5 cala. W moim przypadku (178 cm) zdecydowałem się na ramę 19,5 cala. Wydawała się stosunkowo mała w porównaniu do starego roweru trekkingowego, ale po kilku modyfikacjach (dokupienie długich rogów oraz maksymalne obniżenie kierownicy) osiągnąłem satysfakcjonującą mnie sylwetkę w czasie jazdy. W razie potrzeby mogę jechać wyprostowany (ręce na gripach) lub też „położyć się”, opierając ręce na rogach. Rozważam jednak w przyszłości zainstalowanie dłuższych rogów lub nakładki na kierownicę.

Osprzęt

Na rower wydałem niemało pieniędzy, jednak przynajmniej częściowo ma to swoje uzasadnienie w osprzęcie roweru. Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na ramę Crossera RX, która jest 3-krotnie cieniowana (spora przewaga nad Evado 1.3). Ciekawostką jest też napęd, który został złożony w oparciu o osprzęt Shimano i Truvativa. Tylna przerzutka to Shimano XT shadow, z przodu natomiast wstawiono Shimano Alivio. Fabryczne wstawianie niższej klasy przerzutek przednich jest już standardem rynkowym, więc nie byłem specjalnie zdziwiony. Całości dopełnia korba Truvativ Firex 44-32-22 i łańcuch KMC. W porównaniu do tego zestawu Kross Evado 1.3 oferuje lepszą przerzutkę z przodu (Shimano Deore), natomiast dużo gorszą korbę Truvativ Isoflow.

Shimano XT Shadow

W obydwu rowerach zastosowano ten sam amortyzator – SR Suntour NCX, z małą, aczkolwiek istotną różnicą. W Mbike Crosser RX zastosowano amortyzator z przełącznikiem blokady skoku przy kierownicy (w Evado 1.3 blokada znajduje się na szczycie golenia amortyzatora).

Kierownica z regulacją wysokości

Do tej pory zarysowało się kilka przewag Mbike Crossera RX nad Evado 1.3. Niestety, pod względem zastosowanych hamulców przewagę ma rower ze stajni Krossa. Zastosowano w nim hydrauliczne Magura HS-11 zarówno z przodu, jak i z tyłu roweru. W porównaniu z nimi, hamulce Avid SD3 wydają się być nijakie (chociaż w praktyce okazały się dość skuteczne).

Przyznam się szczerze, że nic mi nie wiadomo na temat obręczy Weinmann SEC 16 oraz szprych CN black, które zastosowano w Crosserze. Dlatego nie będę się na ich temat wypowiadał. Zwraca natomiast uwagę fakt zastosowania mostka, sztycy oraz kierownicy firmy Uno. Sztyca podsiodłowa jest przy tym amortyzowana, co ma dostarczać dodatkowego komfortu w trakcie jazdy. Skoro już przy sztycy jesteśmy, to warto zwrócić uwagę na rodzynek w całym zestawie – bardzo agresywne siodło San Marco Ponza. Już jego wygląd wskazuje na sportowe zacięcie. Pytanie, czy sprawdzi się w turystyce rowerowej? Na pewno jest to siodło zupełnie innej kategorii, aniżeli kanapa zastosowana w Evado 1.3 (szerokie siodełko Selle Royal).

Ostatnim elementem zestawu są opony. I tutaj ciężki szok – w rowerze Crosser RX wstawiono Schwalbe Racing Ralph Evo. Są to opony stosowane w rowerach przełajowych, a ich cena katalogowa to 180 zł za sztukę. W zasadzie od początku byłem pewny, że te opony zupełnie nie sprawdzą się w moich zastosowaniach roweru. Dużo ciekawszym rozwiązaniem wydawały się tutaj opony Schwalbe Marathon Cross 700×38C, które zastosowano w Evado 1.3.

Tak dobrane zestawienie roweru umożliwiło osiągnięcie bardzo dobrych parametrów wagi – zaledwie 11,7 kg w tej klasie roweru to rewelacyjny wynik (Evado 1.3 ważył aż 13,6 kg). Było to możliwe przede wszystkim dzięki zastosowaniu 3-krotnie cieniowanej ramy, ultralekkich opon, agresywnego siodełka oraz mostka bez możliwości regulacji.

Mbike Crosser Rx

Reasumując ogólne zestawienie Mbike Crosser RX, to można odnieść wrażenie, że cały zestaw z drobnymi wyjątkami został złożony bardzo rozsądnie. Moje obawy budziły początkowo opony oraz siodełko, które nadawały się bardziej do wyścigów XC, aniżeli do turystyki rowerowej.

Wrażenia z jazdy

Crosser RX ma sportowe zacięcie. Świadczy o tym mocno ograniczona waga, przerzutka XT Shadow oraz oczywiście klasowe siodełko. Pod tym względem jazda tym rowerem daje dużo satysfakcji. Mój styl jazdy to głównie asfalty, więc zastosowanie przerzutki XT jest tutaj nieco na wyrost, spokojnie wystarczyłaby SLX, ale XT to XT ;). Rower w czasie jazdy po asfalcie jest sztywny, elegancko reaguje na ruchy kierownicą i zmianę tempa. Dobrane tarcze umożliwiają jazdę zarówno w terenie z wysoką kadencją, jak również sztywne kręcenie na blacie przy prędkościach ok. 40 km/h.

Dość długo zastanawiałem się nad wyborem ramy. Padło na 19,5’, która przy normalnym ustawieniu jest nieco za krótka w stosunku do mojego wzrostu. Natomiast zamontowanie rogów i przestawienie wysokości kierownicy umożliwia przyjęcie bardziej aerodynamicznej sylwetki. Niewielki rozmiar ramy jest dużą zaletą przy wchodzeniu w zakręty. Rower ma nisko osadzony środek ciężkości i można nim dość gwałtownie i ostro skręcać (jak na rower z kołami 28 cali).

Żeby jednak nie było tak różowo, to warto wspomnieć o kilku wadach. Widać, że pod względem doboru sprzętu rower został skonfigurowany pod jazdę sportową w terenie. Świadczy o tym mocno wycięte, twarde siodło, wysokiej klasy przerzutka tylna i opony Racing Evo. Rower kupiłem z myślą, że będę również jeździł na długie wypady turystyczne po asfalcie i szutrach. Wobec tego zdecydowałem się na założenie opon Schwalbe Marathon 28×1,6’ z dodatkową, antyprzebiciową wkładką kevlarową (duży wzrost wagi, ale rewelacyjnie niskie opory toczenia). Póki co jeżdżę na siodle fabrycznym, natomiast rozważam zakupienie wygodniejszej kanapy na potrzeby wypraw rowerowych, gdzie komfort w trakcie wielogodzinnej jazdy jest kluczowy.

Schwalbe Marathon - po wymianie

Pod kątem turystyki rowerowej lepiej wydaje się być dobrany Kross Evado 1.3. Natomiast jest wyjątkowo ciężki jak na cenę, którą trzeba za niego zapłacić. Stąd też lepiej chyba było wybrać Crosser RX i wymienić te części, które nie do końca nas satysfakcjonują. Wadą Krossa były natomiast mimo wszystko hamulce hydrauliczne. W turystyce rowerowej warto postawić na prostotę, serwis hamulców v-brake w warunkach polowych jest dużo łatwiejszy.

Poważna wada, która niejedną osobę doprowadzi do szewskiej pasji, jest skrzypienie siodełka. Wada ta wynika z zastosowania amortyzowanej sztycy. Nigdy nie byłem fanem tego rozwiązania. Nie uważam, żeby amortyzacja była aż tak bardzo odczuwalna (tzn. przy tej sztywności roweru nierówności i tak czuć), natomiast wydawane przez sztycę dźwięki są naprawdę irytujące.

Nie wiem, czy problem dotyczył tylko mojego egzemplarza, czy też jest typowy dla większości napędów w Crosser RX, ale po pierwszych 300 kilometrach nastąpiło rozregulowanie i łańcuch mi zeskakiwał bez powodów na podjazdach… tzn. powód był jeden – cisnąłem pod górę ;). Wizyta w serwisie załatwiła problem i obecnie napęd cechuje naprawdę wysoka kultura pracy.

Reasumując, jeżeli chodzi o moją opinię o Mbike Crosser RX, jest to naprawdę dobry rower, o słusznej relacji jakości do ceny. Pod kątem moich potrzeb kilka elementów osprzętu nie było do końca trafnych, ale nigdy nie będzie tak, że w rowerze wszystko będzie pasowało. Po przejechaniu 1300 km jestem przekonany, że gdybym miał wybierać jeszcze raz, Mbike Crosser RX kupiłbym jeszcze raz.

Bardzo praktyczna kierownica

czwartek, Lipiec 9th, 2009

Turystyczna kierownica rowerowa

Wczoraj zaliczyłem pierwszą wycieczkę rowerową po okolicy Zwolenia od ponad roku. Dystans spory, bo 70 km. Był więc czas na refleksję i sentymenty. Po pierwsze – wokół Zwolenia jest dużo ciekawych tras rowerowych. Po drugie – mam genialną kierownicę rowerową :).

Swój trekking mam już ponad 5 lat. W tym czasie zmieniłem w nim prawie wszystko oprócz kół, ramy, siodełka i kierownicy. Szczególnie w całym zestawie chwalę sobie kierownicę wielokątową. Jest to rodzaj kierownicy łamanej.

Kierownica wielokątowa

Kierownica wielokątowa

Kierownica wielokątowa

Kierownica jest zawinięta w charakterystyczny sposób. Na dolnych ramionach założone są klamkomanetki. Natomiast na górnych można położyć ręce i z niemal z pionowo ułożonym tułowiem jeździć rekreacyjnie. Oczywiście takie funkcje kierownica wielokątowa będzie pełniła, jeżeli mostek i sama kierownica zostaną ustawione na większe kąty.

W swoim trekkingu dokonałem paru modyfikacji. Mianowicie mostek ustawiłem na 0 stopni, a samą kierownicę pod kątem minimalnie ujemnym (a więc szczyt kierownicy znajduje się daleko z przodu i nieco poniżej dolnych ramion z klamkomanetkami. Co uzyskałem dzięki takim ustawieniom?

Korzyści jest kilka. Przede wszystkim mam możliwość trzymania kierownicy na kilka sposobów:

  • pochylając się i trzymając ręce na wysuniętym szczycie kierownicy, uzyskuję bardziej areodynamiczną sylwetkę.
  • w każdej chwili mogę przyjąć bardziej rekreacyjną sylwetkę i położyć ręce na dolnych ramionach.
  • dodatkowo uzyskałem trzeci punkt trzymania kierownicy – trzymanie rąk na jej brzegach zastępuje mi rogi.
  • aby dać odpocząć nadgarstkom, mogę trzymać kierownicę „na wąsko” – w miejscu, gdzie szczyt kierownicy zbiega się z mostkiem

Ale to nie wszystko. Mogę przyjąć pozycję leżącą – poprzez położenie przedramion na ramionach i szczycie kierownicy. Wówczas moja sylwetka jest bardzo areodynamiczna.

Ustawienie rekreacyjne i agresywne

Ustawienie rekreacyjne i agresywne

Tak wiele możliwości trzymania kierownicy to oczywiście duża wygoda dla nadgarstków, które są wystawione na spore obciążenia podczas długich wypadów. To sprawia, że kierownica wielokątowa jest idealna do wypadów turystycznych. Warto dodać, że zakłada się na nią specjalną owijkę z piankowego tworzywa, które doskonale pochłania drgania i sprawia, że rękawiczki rowerowe są zbędne.

Jakie są wady kierownicy wielokątowej? Pozostawia stosunkowo niewiele miejsca na dodatkowe akcesoria, które można zamontować na kierownicę. Na ramionach w zasadzie nie zmieści się nic oprócz klamkomanetek. Na prostym odcinku obok mostka spokojnie zmieścimy licznik i lampkę rowerową. Jeżeli myślimy o mapniku – trzeba będzie zmierzyć, czy wystarczy miejsca.

Rozwiązaniem problemów z brakiem miejsca jest zainstalowanie dodatkowego panelu na kierownicę – rurki, na którą będzie można założyć np. mapnik lub gps rowerowy, a nawet dodatkową lampkę.
Na zakończenie dodam tylko, że mimo swoich niewątpliwych zalet, kierownica wielokątowa nie jest często spotykana w rowerach. Być może dlatego, że pierwotnie była desygnowana do rowerów miejskich/trekkingowych. Natomiast odpowiednie modyfikacje pozwalają na szersze wykorzystanie kierownicy. Jeżeli więc jeździcie na dłuższe wypady, to może warto przemyśleć zakup kierownicy wielokątowej.

Wiosenne zakupy – błotniki i spinacz do bagażu

wtorek, Marzec 3rd, 2009

Dzisiaj zamiast treningu rowerowego zaliczyłem wizytę w sklepie. Wszystko przez deszcz. Uznałem, że czas najwyższy kupić błotniki. Dobra okazja, żeby zobaczyć, jak przygotowane są działy rowerowe dużych sklepów.

W GoSport  rowery z nowej kolekcji już stoją, ale reszta ma przyjechać dopiero w połowie marca.  Wyłożono natomiast końcówki ubiegłorocznych kolekcji. Do kupienia bardzo przyzwoite plecaki Kelly’s za 70 zł. Trochę żałuję, że kupiłem inny w zeszłym roku, ale czas naglił. Te, które można kupić teraz, są bardzo fajne, bo bardziej pojemne i w bardziej neutralnych kolorach. Poza tym na sklepie bieda.

InterSport w ofercie ma jedynie wystawione rowery, strojów rowerowych ani akcesoriów z ubiegłych sezonów nie znalazłem.

Odziwo swoje sprawunki załatwiłem w Realu. Tam stoisko rowerowe już jest przygotowane. Udało mi się znaleźć zarówno błotniki, jak i spinacze do bagażu. Zacznę może od tej drugiej sprawy. Po co mi właściwie spinacze do bagażu? We wpisicie Przyczepka rowerowa Extrawheel pisałem o wadach i zaletach przyczepki Extrawheel. Zwróciłem uwagę na odpowiednie napięcie sieci w celu uniknięcia przetarcia cordurowego stelaża. Na naszym wyjeździe Łukasz wpadł na pomysł, aby sieci spinać linką. Pisał też o takim sposobie radzenia sobie z naprężeniem Marcin Chyła (zobacz stronę). Od tego czasu szukałem takich napinaczy. Nie miałem natomiast pojęcia, jak to się fachowo nazywa, przez co w sklepach internetowych napinaczy nie znalazłem. Może Wam się to przyda – szukajcie na hasła takie jak: spinacz do bagażu, lub pająk bagażowy. Koszt takich spinaczy to 5 zł za 2 spinacze po 50 cm, lub 5 zł za 1 spinacz 1 metrowy.

spinacz/pająk bagażowy

spinacz/pająk bagażowy

Drugim nabytkiem są błotniki. Do wyboru było kilka firm, ja postawiłem na błotniki SKS CrossBoard set. Jak zapewnił producent na opakowaniu, jest to zestaw uniwersalny do montażu w rowerach MTB i trekking o kołach rozmiarów 26 i 28 cali. Błotnik tylny montuje się na sztycy podsiodłowej. Natomiast błotnik przedni wsuwa się na klamrę, aklamra za pomocą śruby rozporowej jest montowana w rurze amortyzatora. Cena takiego zestawu to 35 zł. Ale błotniki można kupić już od 20 zł za zestaw.

Nie czekając, po powrocie do domu wziąłem się za montaż. W zestawie była instrukcja z obrazkami.  Zacząłem od błotnika tylnego. Pierwsze rozczarowanie – brak klucza imbusowego do dokręcenia śrub. Na szczęście w tym roku kupowałem zestaw kluczy do snowboardu i w zestawie był imbus, który akurat pasował.

Po kilku próbach jednoczesnego trzymania obejm przy sztycy tylnej i dokręcania śrub poddałem się, bo było to niewykonalne. Wyciągnąłem całą sztycę i na płasko dokręciłem obejmę. Zresztą wszystko zrobiłem w odwrotnej kolejności, niż sugerowała instrukcja. Najpierw zakręciłem obejmę, a dopiero potem dokręciłem błotnik. Było o wiele łatwiej!

Z kolei przystąpiłem do montażu błotnika przedniego. Tutaj niespodzianka – trzeba ściągnąć koło :). Następnie należy wybrać odpowiednią nakładkę, którą łączy się z nasadką śrubą. Przed dokręceniem całość trzeba włożyć do rury amortyzatora. Wygląda to mniej więcej tak (sorki, że rower niewyczyszczony przed prezentacją :D):

montaż śruby rozporowej

montaż śruby rozporowej

Gdy śruba rozporowa jest już w rurze amortyzatora, dokręcamy śrubkę w środku tego zestawiku, co powoduje zaklinowanie zestawu w rurze. Pozostaje tylko wsunąć błotnik i przykręcić koło. Tak nawiasem mówiąc przy zakładaniu koła trochę za dużo siły włożylem i wygiąłem szybkozamykacz :).

Jakie wrażenia po instalacji? Powiem szczerze, że trochę jestem rozczarowany. Za SKS Crossboard dałem 35 zł, a w zestawie nie było nawet klucza do montażu. W dodatku jest nadmiar części (wiadomo, skoro uniwersalny zestaw, to dają na wszystkie rozmiary możliwe części). Tylko dlaczego części nie zostały opisane w instrukcji? Mam zgadywać, którą z 3 rodzajów śrub wykorzystać? Instrukcja obsługi ogólnie kiepsko przygotowana. No i na stronie internetowej producenta nie ma mojego zestawu opisanego, ale waży zapewne standardowo, jakieś 0,3 kg.

Na koniec fota maxima uzbrojonego:

STS crossboard już na rowerze

SKS crossboard już na rowerze

A jak się sprawują błotniki? Czas pokaże, mam nadzieję, że nie wrócę rozczarowany z jazdy. Na pewno napiszę o tym :).

pozdrawiam, Rafal